Prawidłowo przyjęto, że wydajność 90% oznacza, iż z danej masy surowców otrzymujemy 90% masy gotowego wyrobu. Obliczenia są tu naprawdę proste, ale w praktyce technologicznej bardzo ważne. Mamy 20 kg surowców i wydajność 90%. Liczymy: 20 kg × 0,90 = 18 kg gotowych kokosanek. Te 10% to typowe straty procesowe: odparowanie wody podczas wypieku, ubytki przy formowaniu, pozostawanie masy na mieszadłach, blachach, w urządzeniach. W rzeczywistych zakładach cukierniczych technolog zawsze musi uwzględnić takie straty, planując produkcję i zamawianie surowców. Gdy np. trzeba przygotować 180 kg kokosanek na zamówienie, to przy wydajności 90% trzeba policzyć odwrotnie: 180 kg : 0,90 = 200 kg surowców. To jest dokładnie ta sama zależność, tylko odwrócona. Moim zdaniem takie zadania uczą myślenia jak technolog, a nie tylko liczenia „na sucho”. W normach zakładowych, kartach technologicznych i recepturach bardzo często podaje się właśnie wydajność procesu, bo od niej zależy koszt jednostkowy produktu, planowanie mocy produkcyjnych i obciążenie pieców. Dobra praktyka jest taka, żeby wydajność określać na podstawie rzeczywistych danych z produkcji, z kilku serii próbnych, a nie tylko z teorii. W ciastkach kruchych, kokosankach, biszkoptach duże znaczenie ma też zawartość wody w surowcach oraz intensywność wypieku, bo to mocno wpływa na ostateczną masę wyrobu gotowego. Dlatego w zakładach stale kontroluje się rzeczywistą wydajność i porównuje z założoną, a w razie odchyleń koryguje parametry technologiczne.
W tym zadaniu kluczowe jest właściwe zrozumienie pojęcia wydajności produkcji. Wydajność 90% nie oznacza, że masa gotowego wyrobu będzie równa masie surowców, ani tym bardziej że masa „magicznie” wzrośnie. W technologii żywności wydajność na poziomie 90% oznacza, że z 100% masy wsadu surowcowego odzyskujemy 90% w postaci wyrobu gotowego, a 10% stanowią straty technologiczne. Mogą to być ubytki wody podczas wypieku, resztki ciasta pozostające na urządzeniach, osypywanie się okruszków, a także odpady przy dzieleniu i formowaniu. Z tego powodu odpowiedź sugerująca 20 kg gotowych kokosanek z 20 kg surowców ignoruje realne straty procesowe. Tak może wyglądać sytuacja tylko w czysto teoretycznym rozumowaniu, gdy wydajność wynosiłaby 100%, co w praktyce piekarniczo-cukierniczej praktycznie się nie zdarza. Z kolei wartości typu 38 kg czy 45 kg sugerują powiększenie masy w stosunku do wsadu, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami bilansu masy. W produkcji ciastek nie dodaje się niczego w trakcie wypieku, co mogłoby „dobić” masę do takich wyników; wręcz przeciwnie, odparowuje woda, a więc masa spada. Typowy błąd myślowy polega tu na myleniu wydajności z narzutem, zyskiem albo ilością sprzedanego towaru. Wydajność 90% nie ma nic wspólnego z marżą handlową, tylko z relacją: masa produktu końcowego do masy wsadowej. W dobrych praktykach technologicznych zawsze wykonuje się prosty rachunek procentowy: masa surowców × wydajność (w formie ułamka dziesiętnego). Odwrotne obliczenie, czyli ile surowców potrzeba na zaplanowaną ilość wyrobu, robi się przez podzielenie żądanej masy produktu przez wydajność. To są podstawowe obliczenia technologiczne, które później w pracy w zakładzie przekładają się na prawidłowe planowanie produkcji, zamawianie surowców i ocenę realnych strat procesowych, zgodnie z normami i kartami technologicznymi stosowanymi w przemyśle spożywczym.