Prawidłowo – sopstok to właśnie produkt uboczny rafinacji olejów roślinnych, który w praktyce przemysłowej traktuje się jako cenny surowiec do produkcji mydeł. W trakcie rafinacji oleju (np. rzepakowego, słonecznikowego, sojowego) przeprowadza się m.in. proces odmydlania, czyli usuwania wolnych kwasów tłuszczowych przy użyciu roztworu ługu sodowego. Powstają wtedy mydła sodowe, gliceryna, resztki oleju, woda i inne domieszki – ta mieszanina to właśnie sopstok. Z technologicznego punktu widzenia sopstok jest więc koncentratem kwasów tłuszczowych w formie mydeł, które po dalszej obróbce (np. zakwaszaniu i destylacji) stają się idealnym surowcem tłuszczowym do wyrobu mydeł toaletowych, gospodarczych czy przemysłowych. W wielu zakładach olejarskich wykorzystanie sopstoku do produkcji mydła jest elementem dobrej praktyki produkcyjnej i gospodarki odpadami – zamiast uciążliwego odpadu mamy pełnowartościowy wsad technologiczny. Moim zdaniem to bardzo dobry przykład, jak w przemyśle spożywczym i tłuszczowym łączy się ekonomię z ekologią: maksymalne wykorzystanie surowca, ograniczenie ścieków i odpadów oraz dodatkowe źródło przychodu dla zakładu. W praktyce sopstok może być też kierowany do produkcji innych wyrobów chemicznych, ale w standardowej klasyfikacji technologicznej łączy się go przede wszystkim z przemysłem mydlarskim. Warto zapamiętać to skojarzenie: rafinacja oleju → sopstok → mydła, bo często wraca na egzaminach i w zadaniach projektowych z technologii tłuszczów.
Sopstok jest specyficznym produktem ubocznym rafinacji olejów roślinnych i jego skład chemiczny z góry narzuca, do czego można go sensownie wykorzystać. Zawiera głównie mydła kwasów tłuszczowych (czyli sole sodowe lub potasowe), glicerynę, resztki oleju, wodę i niewielkie ilości zanieczyszczeń. To mieszanina typowo tłuszczowo-mydlana, a nie surowiec energetyczny, spożywczy czy cukierniczy. Dlatego wiązanie sopstoku z benzyną jest całkowicie nietrafione – benzyna jest frakcją ropopochodną, mieszaniną węglowodorów lekkich, powstaje w procesach destylacji ropy naftowej i ewentualnie krakingu, reformingu itp. Sopstok z kolei powstaje w zupełnie innym łańcuchu technologicznym i nie ma sensu ani technologicznego, ani ekonomicznego, żeby przerabiać go na paliwa silnikowe. To dwa różne światy procesowe. Równie mylące jest kojarzenie sopstoku z czekoladą. W produkcji czekolady stosuje się tłuszcze o bardzo wysokiej czystości i ściśle kontrolowanym składzie, przede wszystkim masło kakaowe lub jego równoważniki (CBS, CBR, CBE) spełniające normy jakości i bezpieczeństwa żywności. Sopstok natomiast zawiera mydła i zanieczyszczenia niespożywcze, absolutnie nie spełnia wymagań sanitarnych stawianych surowcom do produkcji wyrobów cukierniczych. Dodanie takiego komponentu do żywności byłoby sprzeczne z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa żywności i przepisami prawa. Podobny błąd pojawia się przy skojarzeniu z margaryną: fakt, że margaryna produkuje się z olejów roślinnych, może kusić, żeby „po drodze” wykorzystać sopstok, ale technologicznie to nie ma sensu. Do margaryn używa się rafinowanych, odkwaszonych, odbarwionych i odwonionych tłuszczów, często częściowo uwodornionych lub estryfikowanych, a nie frakcji mydlanych. Sopstok jest właśnie tym, co podczas rafinacji zostało usunięte jako niepożądany składnik z punktu widzenia żywności. Typowym błędem myślowym jest tu założenie, że skoro coś pochodzi z oleju roślinnego, to nadaje się do jedzenia. W praktyce przemysłowej rozróżnia się surowce jadalne i techniczne. Sopstok jest surowcem technicznym, idealnym do produkcji mydeł i innych wyrobów chemii gospodarczej, ale nie do żywności czy paliw. Z mojego doświadczenia wynika, że opanowanie tego podziału bardzo pomaga w zrozumieniu całej technologii tłuszczów i rafinacji olejów.