Prawidłowo chodzi o oznaczanie białka. Kolba Kjeldahla jest elementem klasycznej metody Kjeldahla, która służy do oznaczania azotu ogólnego, a na tej podstawie – do obliczania zawartości białka w żywności. W tej metodzie próbkę (np. mąkę, mięso, mleko w proszku) mineralizuje się w kolbie przy użyciu stężonego kwasu siarkowego(VI), często z dodatkiem katalizatorów, takich jak siarczan potasu i związki selenu lub miedzi. Podczas mineralizacji cały azot organiczny przechodzi w jon amonowy. Potem następuje alkalizacja, destylacja amoniaku i miareczkowanie, a z ilości azotu oblicza się % białka, stosując odpowiedni współczynnik przeliczeniowy (np. 6,25 dla większości produktów, 6,38 dla mleka). W praktyce przemysłu spożywczego metoda Kjeldahla jest jedną z metod referencyjnych, opisaną w normach PN-EN, ISO czy AOAC. Moim zdaniem warto ją dobrze rozumieć, nawet jeśli w zakładzie używa się nowocześniejszych analizatorów spaleniowych (metoda Dumas), bo audytorzy i laboratoria urzędowe często wciąż odniesie się właśnie do Kjeldahla. W kontroli jakości wykorzystuje się ją m.in. przy weryfikacji deklaracji na etykiecie: zawartość białka w serach, wędlinach, odżywkach białkowych, produktach dla sportowców. Dobrą praktyką jest też świadomość, że metoda oznacza azot ogólny, więc przy produktach z dużą ilością tzw. azotu niebiałkowego (np. w niektórych wyrobach roślinnych) interpretacja wyników musi być ostrożna, żeby nie przecenić realnej ilości białka. W laboratoriach technik spożywczy powinien kojarzyć kolbę Kjeldahla automatycznie właśnie z oznaczaniem białka przez oznaczanie azotu.
Kolba Kjeldahla kojarzy się wielu osobom po prostu z jakąś „kolbą do gotowania próbek”, dlatego łatwo pomylić jej zastosowanie z innymi oznaczeniami podstawowych składników żywności. W rzeczywistości jest ona ściśle związana z metodą Kjeldahla, która służy do oznaczania azotu ogólnego w próbce, a następnie do pośredniego wyznaczania zawartości białka. Kluczowe jest tu to, że w trakcie mineralizacji w stężonym kwasie siarkowym(VI) rozkładane są związki organiczne, a azot przechodzi do roztworu w formie jonów amonowych. Dalej następuje etap alkalizacji, destylacji amoniaku i miareczkowania. Cała ta procedura nie dostarcza informacji o wodzie, cukrach czy tłuszczu, tylko o azocie, który jest markerem białka. Woda w żywności oznaczana jest zupełnie innymi metodami: najczęściej przez suszenie w suszarce konwekcyjnej lub próżniowej, czasem metodą destylacji z rozpuszczalnikiem lub metodą Karla Fischera. Do tego nie potrzeba kolby Kjeldahla, tylko np. naczynek wagowych, suszarki, ewentualnie specjalnego titratora. Cukry określa się z kolei metodami chemicznymi (np. Luffa-Schoorla, Lane-Eynona), enzymatycznymi albo chromatograficznymi. W tych metodach istotne są reakcje utleniania-redukcji lub specyficzne enzymy dla glukozy, laktozy itd., a nie mineralizacja w stężonym H2SO4. Tłuszcz oznacza się innymi technikami, np. metodą Soxhleta, metodą Weibulla-Stoldta czy ekstrakcją w aparatach nowego typu (Soxtherm, ekstrakcja przyspieszona). Tam kluczowy jest rozpuszczalnik organiczny (heksan, eter naftowy) i aparatura do ekstrakcji, a nie kolba do mineralizacji. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro w laboratorium używa się różnych szklanych kolb i agresywnych odczynników, to można je „wymiennie” kojarzyć z dowolnym oznaczeniem. W praktyce każda technika analityczna ma swoją wyspecjalizowaną aparaturę i jasno opisane w normach PN-EN, ISO czy AOAC procedury. Kolba Kjeldahla plus stężony kwas siarkowy oznacza zawsze jedno: mineralizacja próbki w celu oznaczenia azotu, a więc docelowo białka, a nie wody, cukru czy tłuszczu.