Prawidłowo wskazana została partia A, bo jako jedyna spełnia wszystkie wymagania normy jednocześnie. Jeśli spojrzysz po kolei na parametry z tabeli PN-A-75101: pH powinno mieścić się w zakresie 3,2–3,8. Partia A ma pH 3,3, czyli jest dokładnie w środku wymaganego przedziału – ogórki są wystarczająco kwaśne, żeby były stabilne mikrobiologicznie, ale jeszcze nie za ostre w smaku. Kwasowość ogólna w przeliczeniu na kwas mlekowy musi wynosić co najmniej 0,7% m/m, w partii A jest 1,0%, więc zapas bezpieczeństwa jest wyraźny. To oznacza, że fermentacja mlekowa przebiegła prawidłowo, powstało dość kwasu mlekowego i produkt będzie trwały. Zawartość NaCl powinna być między 1,5 a 3,0% – partia A ma 1,6%, więc znów jest w normie. Takie stężenie soli jest typowe dla ogórków kwaszonych: zapewnia odpowiednie warunki dla bakterii mlekowych, a jednocześnie hamuje rozwój niepożądanej mikroflory. Ostatni parametr to zanieczyszczenia mineralne, maksymalnie 0,03% m/m. W partii A jest 0,02%, czyli mniej niż dopuszcza norma. To oznacza dobrą jakość surowca i prawidłowe mycie ogórków oraz przypraw, bez nadmiernej ilości piasku, ziemi czy drobin mineralnych. W praktyce technologicznej właśnie tak analizuje się wyniki: każdy parametr musi spełnić wymagania, nie wystarczy, że „większość jest ok”. W zakładzie przetwórczym taka interpretacja wyników badań jest podstawą do dopuszczenia partii do pakowania, znakowania i sprzedaży. Warto też pamiętać, że przekroczenie normy choćby o 0,01% w przypadku zanieczyszczeń mineralnych może oznaczać konieczność odrzutu partii albo przynajmniej dokładnej analizy przyczyn, np. złego płukania surowca. Moim zdaniem to jest dobry przykład, jak ważne jest czytanie norm bardzo dokładnie, z uwzględnieniem słów „nie mniej niż” i „nie więcej niż”, bo od tego zależy zgodność produktu z wymaganiami jakościowymi i prawnymi.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo większość partii „wygląda” całkiem dobrze i parametry są blisko wymagań. Jednak w ocenie zgodności z normą PN-A-75101 kluczowe jest, że wszystkie kryteria muszą być spełnione jednocześnie, a nie tylko część. Normy są tu dosyć bezlitosne. Jeśli spojrzymy na partię B, na pierwszy rzut oka pH 3,4, kwasowość 0,8% i sól 2,7% mieszczą się w wymaganych przedziałach. Problemem jest zawartość zanieczyszczeń mineralnych 0,04% przy limicie 0,03% m/m. To oznacza przekroczenie dopuszczalnej ilości drobin mineralnych, np. piasku czy resztek ziemi. Z punktu widzenia dobrej praktyki produkcyjnej (GMP) świadczy to o niewystarczającym myciu surowca albo złej filtracji zalewy. Taka partia formalnie nie spełnia normy, nawet jeśli reszta parametrów jest poprawna. W partii C i D z kolei widać problem z wartością pH. Norma wymaga zakresu 3,2–3,8, a tam pH wynosi odpowiednio 4,1 i 4,0. To już jest za mała kwasowość aktywna, co oznacza gorszą stabilność mikrobiologiczną. Nawet jeśli kwasowość ogólna (w przeliczeniu na kwas mlekowy) jest wysoka, to zbyt wysokie pH stwarza ryzyko rozwoju niepożądanej mikroflory, psucia się produktu, a w skrajnych przypadkach może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa żywności. Typowy błąd myślowy przy takich zadaniach polega na tym, że ktoś patrzy na „większość parametrów” i uznaje, że to wystarczy. Albo skupia się tylko na pH i soli, bo są najbardziej kojarzone z kiszeniem. Tymczasem norma jasno rozróżnia: dla kwasowości i zanieczyszczeń są granice „nie mniej niż” i „nie więcej niż”, a dla pH i NaCl – przedziały, w których wynik musi się zmieścić. Każde przekroczenie, nawet pozornie niewielkie, dyskwalifikuje partię jako zgodną z normą. Z mojego doświadczenia w przetwórstwie warzyw właśnie takie „drobne” odchylenia często powodują reklamacje lub problemy w kontroli jakości. Dlatego przy analizie wyników zawsze trzeba przejść po wszystkich parametrach po kolei i nie szukać partii „najlepszej”, tylko tej, która spełnia wymagania bez żadnych odstępstw.