Prawidłowa odpowiedź opisuje trzy kluczowe zjawiska fizykochemiczne, które zachodzą w jaju podczas magazynowania: powiększenie komory powietrznej, rozrzedzenie białka oraz przesunięcie odczynu w kierunku alkalicznym. W praktyce wygląda to tak, że przez skorupę i błony podskorupowe stopniowo ucieka woda i częściowo dwutlenek węgla. Skorupa jest porowata, więc jajo cały czas „oddycha”, a im dłużej leży, tym więcej wody odparowuje. Skutkiem jest zwiększanie się komory powietrznej – to podstawowe kryterium oceny świeżości w normach jakości, np. w klasyfikacji jaj konsumpcyjnych (klasa A, extra itp.). Jednocześnie białko gęste stopniowo się upłynnia, traci swoją zwartość, co widać przy rozbijaniu starszego jaja: białko rozlewa się szeroko po powierzchni, a żółtko gorzej trzyma kształt. To ma duże znaczenie technologiczne, np. przy ubijaniu piany czy produkcji wyrobów cukierniczych, gdzie wymagane jest białko o określonej lepkości i zdolności tworzenia piany. Trzeci element to zmiana pH – w świeżym jaju odczyn białka jest bliższy obojętnemu, ale wraz z utratą CO₂ pH rośnie, czyli środowisko staje się bardziej zasadowe (alkaliczne. Moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które warto po prostu zapamiętać, bo przewija się w praktycznie każdej ocenie jakości jaj: większa komora powietrzna + rzadkie białko + wyższe pH = jajo starsze. W zakładach przetwórstwa jaj i w magazynach to właśnie kontrola warunków przechowywania (temperatura, wilgotność, czas) ma na celu spowolnienie tych niekorzystnych zmian, żeby jak najdłużej utrzymać parametry zgodne z wymaganiami norm i specyfikacji klienta.
W przypadku jaj bardzo łatwo pomylić kierunek zmian, bo intuicyjnie wydaje się, że podczas leżakowania wszystko powinno się „kurczyć” i zagęszczać. Z punktu widzenia fizykochemii dzieje się coś odwrotnego. Komora powietrzna w jajku nie zmniejsza się, tylko powiększa, ponieważ przez pory skorupy stopniowo odparowuje woda, a także dyfunduje dwutlenek węgla. Masa jaja spada, a wewnątrz tworzy się coraz większa przestrzeń powietrzna na tępym końcu. To jest podstawowe kryterium oceny świeżości przy prześwietlaniu jaj (owoskopia) – świeże jajo ma małą komorę powietrzną, stare dużą. Dlatego założenie o zmniejszeniu komory powietrznej jest sprzeczne z praktyką magazynowania i realnymi obserwacjami. Podobnie z białkiem: w świeżym jaju część białka jest gęsta, zwarta, dobrze utrzymuje żółtko w środku. Z czasem struktury białkowe ulegają stopniowej degradacji, wiązania się rozpadają, a lepkość maleje. Czyli zamiast zagęszczania mamy rozrzedzanie białka i większą płynność. To ma duże znaczenie przy rozbijaniu jaj na linii technologicznej – im starsze jaja, tym większe ryzyko rozlewania się żółtka i trudniejsze precyzyjne oddzielenie białka. Kolejny częsty błąd dotyczy odczynu. Niektórym wydaje się, że procesy psucia zawsze idą w stronę „zakwaszania”, więc zaznaczają zmianę pH w kierunku kwaśnym. W jajku jest odwrotnie: utrata CO₂ powoduje wzrost pH białka, czyli środowisko staje się bardziej zasadowe. To jest dobrze opisane w literaturze i uwzględniane w normach dotyczących jakości jaj i produktów jajecznych. Z mojego doświadczenia to nieporozumienie wynika z mieszania pojęć – ludzie kojarzą fermentację z kwaśnym odczynem i przenoszą to automatycznie na każde przechowywanie żywności. Warto więc zapamiętać logiczny zestaw: dłuższe magazynowanie jaj = większa komora powietrzna, rzadsze białko, wyższe (bardziej alkaliczne) pH. Wszystkie odpowiedzi, które mówią o zmniejszaniu komory powietrznej, zagęszczaniu białka albo zakwaszaniu treści jaja, stoją w sprzeczności z tymi podstawowymi, dobrze zbadanymi zjawiskami.