Prawidłowo wskazane masło to produkt szczególnie wrażliwy na działanie światła. Wynika to z jego składu: masło zawiera dużo tłuszczu mlecznego, a w nim kwasy tłuszczowe nienasycone oraz naturalne barwniki, głównie karotenoidy. Pod wpływem promieniowania świetlnego, zwłaszcza UV, zachodzi fotooksydacja tłuszczów – tłuszcz jełczeje, pojawia się nieprzyjemny zapach, posmak zjełczały i charakterystyczne zabarwienie. To nie jest tylko kwestia „smaku”, ale też jakości zdrowotnej i handlowej. W normach jakości oraz dobrych praktykach magazynowania wyrobów mleczarskich (GMP, zasady dobrej praktyki chłodniczej) wyraźnie zaleca się przechowywanie masła w opakowaniach nieprzepuszczających światła i w obniżonej temperaturze. W praktyce oznacza to stosowanie folii aluminiowej, papieru powlekanego aluminium lub nieprzezroczystych kubków/pojemników oraz trzymanie masła w lodówce, z dala od światła dziennego i silnego oświetlenia sklepowego. Moim zdaniem w branży często się to lekceważy, a potem konsument narzeka na „dziwny” smak masła z lad chłodniczych mocno oświetlonych LED-ami. W technikum i w zakładach uczy się, że światło przyspiesza proces starzenia się tłuszczów, dlatego masło, oleje roślinne czy margaryny pakujemy w opakowania barierowe. Dobra praktyka magazynowa mówi też, żeby nie zostawiać otwartego masła na blacie, tylko jak najszybciej odłożyć je do chłodnego, ciemnego miejsca. W skali produkcyjnej stosuje się dodatkowo krótkie czasy ekspozycji na światło w czasie pakowania i transportu wewnętrznego. To wszystko razem wydłuża trwałość, poprawia stabilność oksydacyjną i pozwala utrzymać wymagane parametry jakościowe zgodnie z normami branżowymi.
W tym pytaniu łatwo dać się zwieść intuicji, bo każdy z wymienionych produktów wymaga jakichś warunków przechowywania, ale nie każdy jest szczególnie wrażliwy na światło. Chleb najczęściej psuje się przez rozwój pleśni i wysychanie, a nie przez ekspozycję na światło. Owszem, trzymanie go w nasłonecznionym miejscu przyspieszy wysychanie z powodu wyższej temperatury, ale to jest głównie problem temperatury i wilgotności, a nie destrukcyjnego wpływu promieniowania świetlnego na składniki chleba. Z punktu widzenia technologii przechowywania ważniejsza jest wentylacja, ograniczenie wilgoci i odpowiednia temperatura niż ochrona przed światłem. Podobnie kasza jest produktem suchym, o stosunkowo niskiej aktywności wody, a jej trwałość w normalnych warunkach magazynowych jest wysoka. Główne zagrożenia to zawilgocenie, szkodniki magazynowe oraz utlenianie się tłuszczu w kaszach bardziej tłustych (np. gryczana, jęczmienna), ale tu kluczowe są szczelne opakowanie, niska wilgotność i umiarkowana temperatura. Światło ma znaczenie drugorzędne, zwłaszcza że kasze pakowane są zwykle w torebki lub kartoniki, które już częściowo je przed nim osłaniają. Cukier z kolei jest produktem o bardzo niskiej aktywności wody, przez co jest wyjątkowo trwały mikrobiologicznie. Jego głównym „wrogiem” jest wilgoć, która powoduje zbrylanie, sklejanie kryształków i pogorszenie sypkości. Światło praktycznie nie wpływa na jakość cukru białego w stopniu istotnym technologicznie. Wiele osób myli tu ogólne zasady „trzymać w ciemnym miejscu” z faktyczną wrażliwością na promieniowanie – to typowy błąd myślowy, że skoro produkt stoi w szafce, to musi być chroniony przed światłem. W rzeczywistości, zgodnie z dobrymi praktykami magazynowania (GHP, GMP), dla chleba, kaszy i cukru kluczowe są inne parametry: wilgotność, temperatura, czystość magazynu, zabezpieczenie przed szkodnikami. Szczególna ochrona przed światłem jest zarezerwowana głównie dla produktów tłuszczowych, jak masło czy oleje, gdzie zachodzi fotooksydacja. Dlatego wybór innej odpowiedzi niż masło oznacza pomylenie głównego czynnika ryzyka dla danego produktu z czynnikiem mniej istotnym z technologicznego punktu widzenia.