Prawidłowo – melasa rzeczywiście jest produktem ubocznym powstającym w procesie produkcji cukru z buraków cukrowych albo trzciny cukrowej. W technologii cukrowniczej po rozdrobnieniu surowca, ekstrakcji soku, oczyszczaniu, zagęszczaniu i krystalizacji sacharozy, oddziela się kryształy cukru od tzw. cieczy matczynej w wirówkach. Ta gęsta, ciemnobrązowa ciecz, która zostaje po maksymalnym wydzieleniu kryształów sacharozy, to właśnie melasa. Zawiera ona jeszcze sporo cukrów (nie tylko sacharozę, ale też glukozę i fruktozę), a oprócz tego związki mineralne (potas, wapń, magnez, żelazo), substancje niecukrowe, barwniki i związki smakowo-zapachowe. Z technologicznego punktu widzenia melasa jest ważnym produktem odpadowym, który zgodnie z dobrą praktyką produkcyjną nie powinien się marnować. W praktyce przemysłowej wykorzystuje się ją jako surowiec do produkcji drożdży piekarskich, alkoholu etylowego (fermentacja melasy), kwasów organicznych, a także jako wartościową paszę w żywieniu zwierząt (np. w mieszankach treściwych i TMR). Moim zdaniem to dobry przykład, jak w nowoczesnym przemyśle spożywczym dąży się do pełnego zagospodarowania strumieni ubocznych, zgodnie z zasadami gospodarki obiegu zamkniętego. W normach branżowych zwraca się uwagę na kontrolę jakości melasy – jej zawartość suchej masy, cukrów, popiołu i brak zanieczyszczeń mechanicznych, bo wpływa to na jej przydatność technologiczno‑paszową. Warto też kojarzyć, że w cukrowni parametry procesu krystalizacji i wirówkowania mają duży wpływ na ilość i skład melasy, więc jest to realny temat optymalizacji linii produkcyjnej cukru.
Melasa bardzo często myli się osobom uczącym się technologii żywności z innymi słodkimi produktami, bo wszystkie kojarzą się z cukrem i gęstą, lepką konsystencją. Jednak z punktu widzenia technologii produkcji tylko w cukrownictwie melasa jest typowym produktem ubocznym procesu, a nie samodzielnie planowanym wyrobem finalnym. Przy wytwarzaniu miodu w ogóle nie mamy do czynienia z klasycznym procesem przemysłowym. Miód jest produktem pszczelim, powstającym z nektaru lub spadzi, przetworzonym przez pszczoły w ulu. W pasiece stosuje się głównie operacje jednostkowe typu odsklepianie, wirowanie plastrów, filtrowanie i ewentualnie delikatne podgrzewanie. Nie występuje tu etap krystalizacji sacharozy z roztworu technologicznego, więc nie ma też podstaw, żeby powstawała melasa jako ciecz po odwirowaniu kryształów. Przy dżemach sytuacja jest jeszcze inna. Dżem to wyrób z owoców i cukru, gdzie w procesie technologii przetwórstwa owocowo-warzywnego zachodzi zagęszczanie, żelowanie (pektyny), pasteryzacja. Cała masa owocowo-cukrowa jest produktem końcowym, a odpady to głównie pestki, skórki czy niewielkie ilości syropów, ale nie melasa w sensie cukrowniczym. W przemyśle karmelarskim z kolei mamy do czynienia z termicznym rozkładem sacharozy, reakcjami karmelizacji i tworzeniem masy karmelowej. To proces o wysokiej temperaturze, prowadzący do zmiany struktury chemicznej cukru, a nie do jego krystalizacji i oddzielania cieczy matczynej. Typowym skutkiem ubocznym mogą być przypalenia, nadmierne ściemnienie czy odpady produkcyjne, ale nie powstaje tam klasyczna melasa. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro coś jest ciemne, słodkie i gęste, to od razu kojarzy się z melasą. W technologii żywności trzeba jednak patrzeć na cały ciąg procesowy: rodzaj surowca, operacje jednostkowe, etapy krystalizacji i rozdziału faz. Dopiero wtedy widać jasno, że melasa jest ściśle związana z procesem produkcji cukru buraczanego lub trzcinowego, a nie z miodem, dżemem czy karmelem, mimo że wszystkie te produkty funkcjonują w podobnym „słodkim” segmencie rynku.