Prawidłowo wskazano jaja i majonez, bo to są klasyczne surowce i produkty wysokiego ryzyka, jeśli chodzi o zakażenie bakteriami z rodzaju Salmonella. Jaja, szczególnie spożywane na surowo lub półsurowo (np. w domowym majonezie, kremach, tiramisu, kogel‑mogel), są jednym z głównych nośników salmonelli w żywności. Bakterie mogą znajdować się zarówno na skorupce, jak i wewnątrz jaja, dlatego w przemyśle spożywczym tak mocno podkreśla się konieczność stosowania jaj pasteryzowanych lub mas jajowych poddanych obróbce cieplnej. W gotowych wyrobach, takich jak majonez, duże znaczenie ma nie tylko jakość mikrobiologiczna jaj, ale też pH, zawartość soli, kwasu i warunki przechowywania. Zbyt łagodny odczyn i przechowywanie w temperaturze pokojowej mogą sprzyjać przeżyciu i ewentualnemu namnażaniu patogenów. W systemach HACCP i zgodnie z zasadami GHP/GMP jaja i produkty jajeczne są traktowane jako tzw. krytyczne surowce: wymagają ścisłej kontroli dostawców, dokumentacji pochodzenia, regularnych badań mikrobiologicznych (w tym na Salmonella spp.), a także odpowiedniego rozdzielenia stref czystych i brudnych w zakładzie. Moim zdaniem w praktyce najważniejsze jest połączenie kilku elementów: stosowanie jaj pasteryzowanych, utrzymywanie łańcucha chłodniczego, szybkie schładzanie gotowych wyrobów jajecznych oraz unikanie zbyt długiego przechowywania. W lokalach gastronomicznych czy zakładach garmażeryjnych bardzo często właśnie na etapie przygotowania sosów, majonezów, sałatek jajecznych tworzą się tzw. punkty krytyczne, które trzeba dobrze opisać w dokumentacji HACCP. Dlatego kontrola salmonelli w jajach i majonezie to nie tylko teoria z podręcznika, ale codzienna praktyka bezpieczeństwa żywności.
Salmonella kojarzy się wielu osobom po prostu z „zepsutym jedzeniem”, przez co łatwo przyjąć błędne założenie, że może być głównym problemem praktycznie w każdym produkcie. W rzeczywistości, w ocenie ryzyka mikrobiologicznego trzeba patrzeć na kilka czynników naraz: rodzaj surowca, aktywność wody, pH, obróbkę cieplną, a także typową drogę zanieczyszczenia. Warzywa takie jak pomidory czy przetwory pomidorowe (np. keczup) mogą być zanieczyszczone mikrobiologicznie, ale obecność salmonelli nie jest tam typowym, priorytetowym zagrożeniem na poziomie porównywalnym z jajami. Dodatkowo keczup ma niskie pH i stosunkowo niekorzystne warunki do przeżycia wielu patogenów, dlatego w praktyce kontrola skupia się bardziej na ogólnej czystości mikrobiologicznej i stabilności produktu niż na salmonelli jako głównym punkcie. Podobnie w przypadku chmielu i piwa – proces warzenia obejmuje intensywną obróbkę cieplną (gotowanie brzeczki), a następnie fermentację alkoholową, obniżenie pH i często filtrację lub pasteryzację. To środowisko jest niekorzystne dla bakterii jelitowych, takich jak Salmonella, więc ryzyko ich obecności w gotowym piwie jest bardzo niskie. W kontroli jakości piwa większe znaczenie mają drożdże dzikie, bakterie mlekowe czy stabilność smaku, a nie typowe patogeny pokarmowe. Mąka i kasza z kolei są produktami o bardzo niskiej aktywności wody. Patogeny mogą w nich przeżyć, ale nie namnażają się, dlatego traktuje się je raczej jako potencjalne źródło zanieczyszczenia wtórnego niż jako produkt, w którym intensywnie rośnie salmonella. Typowym błędem myślowym jest tu skupienie się na samym fakcie, że „gdzieś mogą być bakterie”, zamiast na tym, gdzie realnie dochodzi do poważnych zatruć i ognisk chorób. Standardy bezpieczeństwa żywności i systemy HACCP bardzo wyraźnie wskazują jaja i wyroby z surowym jajem jako krytyczny obszar kontroli salmonelli, a nie pomidory, chmiel, piwo czy produkty zbożowe suche. Z tego powodu to właśnie jaja i majonez wymagają szczególnego monitorowania pod kątem Salmonella spp.