Prawidłowo – w produkcji wafli smażenia się nie stosuje. Typowe wafle, takie jak andruty czy wafle przekładane kremem, powstają w procesie wypieku ciasta o bardzo wysokiej lepkości na specjalnych płytach waflowniczych, a nie przez zanurzenie w tłuszczu. Mamy tu do czynienia z procesem zbliżonym do pieczenia cienkich naleśników, ale w warunkach przemysłowych: ciasto jest dozowane na rozgrzane płyty, zamykane, a następnie poddawane krótkotrwałemu działaniu wysokiej temperatury, co powoduje odparowanie wody, usztywnienie struktury i powstanie charakterystycznej, porowatej, lekkiej płytki waflowej. W tym procesie praktycznie nie używa się tłuszczu technologicznego do obróbki termicznej, poza ewentualnym minimalnym natłuszczeniem płyt, żeby ciasto nie przywierało. Wafle nie mają więc profilu sensorycznego typowego dla wyrobów smażonych: brak jest intensywnego aromatu tłuszczu smażalniczego, inna jest też porowatość i kruchość. W nowoczesnych liniach produkcyjnych stosuje się zautomatyzowane wypiekarki tunelowe, a parametry takie jak temperatura płyt, czas wypieku, wilgotność końcowa płytki są ściśle kontrolowane zgodnie z instrukcjami producenta urządzeń i wymaganiami systemów jakości (HACCP, GMP). Moim zdaniem ważne jest też to, że taka technologia pozwala ograniczyć zawartość tłuszczu w gotowym waflu – większość tłuszczu pochodzi dopiero z mas kremowych, polew czy nadzień, a nie z procesu obróbki cieplnej. W przeciwieństwie do pączków, gniazdek czy faworków, gdzie smażenie w głębokim tłuszczu jest podstawową operacją jednostkową, przy waflach kluczowa jest właśnie kontrola wypieku i późniejsze kondycjonowanie płyt waflowych, a nie technologia smażenia.
Wszystkie pozostałe odpowiedzi dotyczą wyrobów typowo smażonych, dlatego ich wskazanie wynika najczęściej z mylenia samego wyglądu produktu z technologią jego wytwarzania. Pączki, niezależnie czy robione tradycyjnie w małej cukierni, czy na linii przemysłowej, powstają w procesie fermentacji ciasta drożdżowego, a kluczowym etapem obróbki cieplnej jest smażenie w głębokim tłuszczu w ściśle kontrolowanej temperaturze. To smażenie nadaje im charakterystyczną porowatą strukturę miękiszu, ciemnozłotą skórkę oraz typowy smak i zapach. Bez tego etapu pączek po prostu nie byłby pączkiem, tylko bułką drożdżową z pieca. Podobnie gniazdka, czyli ptysie smażone, przygotowuje się z ciasta parzonego, które jest wyciskane na tłuszcz i smażone, a nie pieczone na suchych blachach. W tej technologii tłuszcz jest nośnikiem ciepła, a odpowiednie dobranie rodzaju tłuszczu, jego temperatury i czasu smażenia ma ogromny wpływ na stabilność kształtu, objętość i chrupkość skorupki. Faworki (chrust) to z kolei cienko rozwałkowane ciasto, zazwyczaj na bazie mąki pszennej, jaj i często dodatku spirytusu lub octu, które smaży się w głębokim tłuszczu, aby uzyskać bardzo kruchą, pęcherzykowatą strukturę. Dla tych wyrobów smażenie jest podstawową operacją jednostkową technologii produkcji, tak jak dla frytek czy pączków amerykańskich. Typowym błędem jest patrzenie tylko na to, że wszystkie te produkty są wyrobami mącznymi i zakładanie, że skoro piecze się ciasta i ciasteczka, to wafle też mogą być smażone. W praktyce przemysłowej wafle powstają w procesie wypieku na płytach, bez zanurzania w tłuszczu, podczas gdy pączki, gniazdka i faworki muszą przejść etap smażenia w gorącym tłuszczu, aby spełniać wymagania jakościowe i normy dotyczące ich struktury oraz cech sensorycznych. Dlatego wskazywanie któregokolwiek z tych trzech wyrobów jako produktu, przy którym nie stosuje się smażenia, stoi w sprzeczności z podstawową wiedzą z technologii wyrobów cukierniczych.