Na ilustracji widać eksykator, czyli charakterystyczne naczynie laboratoryjne z przykrywą szlifowaną i perforowaną płytką w środku. Jego podstawową funkcją jest właśnie studzenie oraz dosuszanie gorących naczyń i próbek w kontrolowanych warunkach, najczęściej po wygrzewaniu w suszarce lub mufli. Umieszcza się w nim np. tygielki porcelanowe, szklane parownice, kapsle wagowe czy próbki po prażeniu, żeby mogły spokojnie ostygnąć, nie chłonąc wilgoci ani zanieczyszczeń z powietrza laboratoryjnego. W eksykatorze, pod płytką, zazwyczaj znajduje się środek suszący, np. żel krzemionkowy, chlorek wapnia albo wodorotlenek sodu, który utrzymuje suchą atmosferę wewnątrz naczynia. Dzięki temu masa próbki po ochłodzeniu jest stabilna i nadaje się do precyzyjnego ważenia analitycznego. W metodykach normowych, np. oznaczania wilgotności czy popiołu w żywności, etap chłodzenia w eksykatorze jest wyraźnie zaznaczony jako dobra praktyka laboratoryjna – zapobiega to błędom wynikającym z kondensacji pary wodnej na gorących ściankach. Moim zdaniem to jedno z tych prostych, ale kluczowych urządzeń, bez których rzetelna analiza byłaby dużo trudniejsza. W praktyce technika laboratoryjnego eksykator kojarzy się właśnie z fazą studzenia: wyjmujemy gorący tygiel z pieca, szybko przenosimy do eksykatora, zamykamy pokrywę i zostawiamy do wyrównania temperatury z otoczeniem. Dopiero wtedy wykonuje się ważenie kontrolne. Takie postępowanie minimalizuje niepewność pomiaru i jest zgodne z zasadami dobrej praktyki laboratoryjnej GLP oraz wymaganiami norm PN-EN dotyczących analiz fizykochemicznych surowców i produktów spożywczych.
Na ilustracji przedstawiono eksykator, czyli klasyczne naczynie laboratoryjne przeznaczone do studzenia i dosuszania próbek oraz naczyń, a nie do ogólnego nawilżania, filtrowania czy ogrzewania. Częsty błąd polega na tym, że widząc pokrywę i kształt naczynia, ktoś kojarzy je z innymi operacjami jednostkowymi, na przykład z filtracją próżniową albo z termicznym opracowaniem materiału. Tymczasem budowa eksykatora jest bardzo specyficzna: masywne szkło, szlifowana pokrywa zapewniająca szczelność, wewnętrzna perforowana płytka oraz przestrzeń pod nią, w której umieszcza się środek suszący. Taki układ nie sprzyja przepływowi cieczy ani gazów, więc nie nadaje się do prowadzenia filtracji. Do filtrowania w laboratorium stosuje się lejki z sączkami, kolby ssawkowe, zestawy sączków membranowych albo lejki Büchnera – tam mamy wyraźny kierunek przepływu, możliwość podłączenia próżni, odpowiednie kształty do odprowadzania filtratu. Eksykator jest natomiast konstrukcyjnie „zamkniętym pudełkiem” z suchą atmosferą wewnątrz. Podobnie mylne jest kojarzenie tego naczynia z ogrzewaniem. Szkło eksykatora jest grube, a pokrywa szlifowana, co źle znosi gwałtowne zmiany temperatury i punktowe grzanie. Standardy dobrej praktyki laboratoryjnej wyraźnie zalecają, aby eksykatora nie stawiać bezpośrednio na płytach grzewczych ani nie używać go jako reaktora do reakcji w podwyższonej temperaturze, bo grozi to pęknięciem i wypadkiem. Równie mylące bywa skojarzenie z nawilżaniem. W eksykatorze umieszcza się substancje silnie higroskopijne właśnie po to, żeby pochłaniały wilgoć i tworzyły środowisko o niskiej wilgotności względnej. Jeśli w ogóle używa się go w wariancie „wilgotnym”, to raczej jako komorę o stabilnej, ściśle określonej wilgotności, a nie typowe urządzenie do nawilżania próbek czy powietrza. Z mojego doświadczenia wynika, że kluczem jest zapamiętanie: eksykator = chłodzenie i przechowywanie w suchym środowisku po procesach cieplnych, szczególnie przed ważeniem analitycznym. Wszystkie inne zastosowania są albo niepraktyczne, albo po prostu sprzeczne z zasadami bezpiecznej i dokładnej pracy laboratoryjnej.