Prawidłowo – w produkcji pieczywa bezglutenowego jednym z podstawowych, bezpiecznych surowców jest mąka ryżowa. Ryż naturalnie nie zawiera glutenu, dlatego zgodnie z wymaganiami żywienia osób z celiakią i nadwrażliwością na gluten może być stosowany jako główny składnik mieszanek bezglutenowych. W technologii pieczywa bezglutenowego mąka ryżowa jest często łączona z innymi surowcami, np. skrobią kukurydzianą, skrobią ziemniaczaną, mąką kukurydzianą, mąką gryczaną czy dodatkami hydrofilowymi (błonnik, hydrokoloidy, np. guma guar, guma ksantanowa), żeby poprawić strukturę miękiszu, objętość bochenka i przedłużyć świeżość. W praktyce produkcyjnej bardzo ważne jest też, aby mąka ryżowa posiadała certyfikat „produkt bezglutenowy” i była mielona, pakowana oraz magazynowana w warunkach wykluczających krzyżowe zanieczyszczenie glutenem, co jest zgodne z dobrymi praktykami produkcyjnymi (GMP) oraz systemem HACCP. Z mojego doświadczenia w zakładach piekarskich przygotowujących wyroby dla osób na diecie bezglutenowej, mąka ryżowa jest ceniona za łagodny smak, jasną barwę i stosunkowo neutralny aromat, dzięki czemu dobrze „niesie” dodatki, takie jak ziarna, przyprawy czy zakwasy bezglutenowe. Trzeba jednak pamiętać, że brak sieci glutenowej powoduje gorszą elastyczność ciasta, dlatego standardem jest stosowanie specjalnych receptur, dłuższego mieszania i dodatków wiążących wodę, aby uzyskać akceptowalną porowatość i sprężystość miękiszu. W nowoczesnej technologii wypieku pieczywa bezglutenowego mąka ryżowa jest więc czymś w rodzaju bazy, na której buduje się całą strukturę produktu, z uwzględnieniem wymogów dietetycznych i jakościowych.
W przypadku tego pytania bardzo łatwo dać się zmylić, bo większość osób kojarzy pieczywo głównie z mąką pszenną albo żytnią. W klasycznej piekarni to prawda – podstawą są pszenica i żyto, ewentualnie jęczmień czy orkisz. Problem w tym, że wszystkie te zboża zawierają gluten, czyli mieszaninę białek zapasowych (głównie gliadyny i gluteniny w pszenicy, secaliny w życie, hordeiny w jęczmieniu). Z punktu widzenia technologii żywienia osób z celiakią lub nadwrażliwością na gluten są to surowce całkowicie niedopuszczalne. Częstym błędem jest myślenie: „skoro z mąki żytniej czy pszennej robi się świetny chleb, to pewnie można ją zastosować także w pieczywie bezglutenowym, tylko w mniejszej ilości”. Niestety tak to nie działa. W przepisach i normach dotyczących żywności bezglutenowej liczy się nie rodzaj zboża „w większości”, lecz całkowite wyeliminowanie glutenu poniżej określonego progu (najczęściej 20 mg/kg). Nawet śladowe ilości mąki pszennej, żytniej czy jęczmiennej mogą być niebezpieczne dla osób z celiakią, powodować uszkodzenia kosmków jelitowych i nawrót objawów choroby. Z technologicznego punktu widzenia mąka pszenna, żytnia i jęczmienna są fantastyczne do wypieku tradycyjnego pieczywa, bo białka glutenowe tworzą elastyczną sieć zatrzymującą gazy fermentacyjne i budującą objętość bochenka. Jednak właśnie ta cecha dyskwalifikuje je przy produkcji wyrobów bezglutenowych. W pieczywie bezglutenowym trzeba szukać surowców naturalnie pozbawionych glutenu, takich jak ryż, kukurydza, gryka, proso, amarantus czy quinoa, oraz stosować dodatki strukturotwórcze, które w pewnym sensie „udają” gluten. Dlatego w poprawnych recepturach dla tej grupy konsumentów nie ma miejsca na mąkę żytnią, pszenną ani jęczmienną – ich użycie byłoby sprzeczne zarówno z zasadami dobrej praktyki produkcyjnej, jak i z wymaganiami bezpieczeństwa żywności dla osób na diecie bezglutenowej.