Prawidłowo wskazany został eksykator, bo właśnie to urządzenie służy do bezpiecznego i kontrolowanego schładzania wysuszonych próbek po wyjęciu z suszarki. W metodzie suszarkowej oznaczania wody kluczowe jest, żeby masa próbki była stabilna i żeby podczas chłodzenia nie chłonęła wilgoci z powietrza. A powietrze w laboratorium zwykle jest dość wilgotne, szczególnie jak często otwiera się drzwi czy okno. Eksykator jest szczelnym naczyniem, w którym na dnie znajduje się środek suszący, np. żel krzemionkowy, bezwodny chlorek wapnia czy wodorotlenek sodu w granulkach. Dzięki temu wewnątrz utrzymuje się suche środowisko, więc gorąca próbka podczas stygnięcia nie adsorbuje pary wodnej z otoczenia. To jest właśnie sedno metody – najpierw dokładnie wysuszyć, potem schłodzić w suchym środowisku i dopiero wtedy zważyć. W wielu normach, np. w metodach referencyjnych oznaczania wilgotności w produktach spożywczych (PN, ISO), wprost zapisane jest, że po suszeniu naczynka z próbką należy schładzać w eksykatorze do temperatury pokojowej przed ważeniem. W praktyce technikum czy laboratorium przemysłowego wygląda to tak: wyciągasz gorące naczynko z suszarki szczypcami, szybko przenosisz je do eksykatora, zamykasz pokrywę, czekasz kilka–kilkanaście minut, aż masa się ustabilizuje, i dopiero wtedy idziesz na wagę analityczną. Moim zdaniem warto od razu wyrobić sobie ten nawyk, bo każde pominięcie eksykatora może dać zaniżony lub zawyżony wynik wilgotności. Dodatkowo eksykator chroni też przed gwałtownymi zmianami temperatury, przeciągami i zanieczyszczeniami z powietrza, co jest ważne przy dokładnych pomiarach rzędu 0,1 mg. To jest po prostu standard dobrej praktyki laboratoryjnej (GLP) w analizie fizykochemicznej żywności.
W oznaczaniu zawartości wody metodą suszarkową bardzo łatwo skupić się tylko na samym suszeniu w suszarce i zapomnieć, jak krytyczny jest etap chłodzenia przed ważeniem. Stąd biorą się pomysły, że wystarczy jakiekolwiek naczynie laboratoryjne czy przyrząd pomiarowy. Refraktometr, który czasem kojarzy się z analizą zawartości suchej masy, służy jednak do zupełnie innego typu pomiarów – opiera się na zjawisku załamania światła w roztworze i używa się go głównie do oznaczania ekstraktu, np. w sokach, piwie czy syropach. Nie ma on żadnej funkcji związanej z chłodzeniem czy ochroną próbki przed wilgocią z powietrza, więc w metodzie suszarkowej jest całkowicie nie na miejscu. Podobnie krystalizator, choć jest naczyniem laboratoryjnym odpornym na temperaturę, służy raczej do odparowywania rozpuszczalników, krystalizacji soli, czasem do łaźni wodnych. Jest otwarty, nie zapewnia ani szczelności, ani kontrolowanej, suchej atmosfery. Gdyby w nim chłodzić gorące naczynka z wysuszoną próbką, to próbka od razu zaczęłaby pochłaniać wilgoć z otoczenia, a wynik oznaczenia wody byłby zafałszowany – zwykle zawyżony. Butyrometr z kolei to bardzo charakterystyczne urządzenie, typowe dla analiz mleka i przetworów mlecznych. Służy do oznaczania zawartości tłuszczu metodą Gerbera i pracuje się z nim w zupełnie innym układzie: kwas siarkowy, wirowanie, odczyt na skali objętościowej. Łączenie go z metodą suszarkową to taki typowy błąd „kojarzę nazwę z laboratorium, to pewnie nada się do wszystkiego”. Tymczasem w metodzie suszarkowej najważniejsze jest, aby po wysuszeniu próbka nie miała kontaktu z wilgotnym powietrzem, a jednocześnie spokojnie ostygła do temperatury pokojowej. Tę funkcję spełnia właśnie eksykator, który jest szczelnym naczyniem z środkiem suszącym, zgodnie z normami i dobrą praktyką laboratoryjną. Z mojego doświadczenia większość przekłamanych wyników wilgotności wynika właśnie z pominięcia eksykatora lub zastępowania go „byle jakim szkłem”, dlatego warto dobrze zrozumieć, po co ten etap w ogóle jest.