Prawidłowo wskazana operacja masowania jest jednym z kluczowych etapów technologii produkcji szynki wędzonej peklowanej metodą nastrzykową. Po nastrzyknięciu mięsa solanką peklującą (zwykle z dodatkiem soli, azotynu sodu, fosforanów, czasem cukrów i substancji funkcjonalnych) surowiec trafia właśnie do masownicy bębnowej. Masowanie polega na mechanicznym oddziaływaniu na mięśnie – poprzez ugniatanie, przewracanie, delikatne „obijanie” kawałków w obracającym się bębnie. W efekcie dochodzi do częściowego uszkodzenia struktury włókien mięśniowych i uwolnienia białek miofibrylarnych, głównie miozyny. Te białka po uwolnieniu wiążą wodę i solankę oraz poprawiają lepkosprężystość farszu mięsnego. Dzięki temu szynka po obróbce cieplnej ma zwartą, soczystą konsystencję, dobrą plastyczność przy krojeniu i mniejsze wycieki soku po pasteryzacji czy parzeniu. W praktyce przemysłowej parametry masowania (czas, prędkość obrotowa, podciśnienie, temperatura wsadu, ewentualnie przerwy w cyklu) są ściśle ustalane w instrukcjach technologicznych i oparte na dobrych praktykach produkcyjnych GMP. Z mojego doświadczenia, dobrze dobrany proces masowania potrafi „uratować” nawet średniej jakości surowiec, natomiast źle przeprowadzony – zbyt intensywny albo za krótki – skutkuje suchą, kruszącą się szyneczką albo dużymi ubytkami masy. W zakładach kontroluje się też równomierność rozkładu solanki po masowaniu, bo to przekłada się na wyrównany kolor i smak w całym przekroju wyrobu. W normach branżowych i systemach jakości (np. HACCP) masowanie jest traktowane jako tzw. krytyczny etap procesu, który wpływa nie tylko na jakość, ale i na bezpieczeństwo mikrobiologiczne – zbyt długie masowanie w za wysokiej temperaturze może sprzyjać wzrostowi drobnoustrojów. Dlatego poprawna identyfikacja tej operacji w technologii szynki nastrzykowej jest bardzo ważna.
W technologii mięsa łatwo pomylić różne pojęcia, bo wiele nazw operacji brzmi dość technicznie, a w praktyce zakładowej używa się ich raczej skrótowo. W produkcji szynki wędzonej peklowanej metodą nastrzykową kluczowe są operacje typowo mięsne: rozbiór, peklowanie (tu właśnie nastrzyk), masowanie, formowanie, wędzenie, obróbka cieplna i chłodzenie. Rektufikacja, konszowanie czy tranżerowanie to terminy z innych działów przetwórstwa i stąd często pojawia się mylne skojarzenie, że skoro brzmi „mądrze”, to pewnie pasuje do zaawansowanej technologii. Rektufikacja kojarzy się z procesami rektyfikacji, czyli oczyszczania i rozdzielania mieszanin ciekłych w kolumnach rektyfikacyjnych, głównie w przemyśle spirytusowym, chemicznym czy przy produkcji aromatów. Tam mówimy o frakcjonowaniu, powrotach destylatu, półkach teoretycznych, a nie o obróbce mięsa. W technologii wędlin taka operacja po prostu nie występuje, bo nie rozdzielamy frakcji lotnych, tylko obrabiamy tkankę mięśniową. Konszowanie to z kolei typowa operacja z przemysłu cukierniczego, przede wszystkim przy produkcji czekolady. Polega na długotrwałym mieszaniu i napowietrzaniu masy kakaowej w konszach, w celu poprawy struktury, smaku i usunięcia nadmiaru lotnych związków. W zakładzie mięsnym nie ma konsz, są za to masownice bębnowe, wilki, kutry, nadziewarki. Łatwo tu popełnić błąd, bo i tu, i tu coś się miesza, ale funkcja procesu i surowiec są zupełnie inne. Tranżerowanie natomiast to po prostu porcjowanie, dzielenie tusz lub elementów mięsa na mniejsze kawałki, często ręcznie, przy użyciu noża. Jest to operacja typowa dla rozbioru i przygotowania surowca, ale nie jest charakterystyczna dla etapu po nastrzyku szynki peklowanej. Owszem, mięso się przycina, formuje, ale kluczowa operacja technologiczna po nastrzyku to masowanie, a nie samo krojenie. Typowym błędem myślowym jest wrzucanie wszystkich „mądrych” słów do jednego worka i zakładanie, że każda skomplikowanie brzmiąca operacja pasuje do każdego procesu spożywczego. W dobrej praktyce technologicznej warto zawsze kojarzyć nazwę procesu z konkretną branżą: rektyfikacja – alkohole, konszowanie – czekolada, tranżerowanie – rozbiór i porcjowanie, masowanie – wyroby peklowane i wędliny.