Prawidłowo wskazana sacharoza wynika z samej istoty metody Bertranda. Ta metoda służy do oznaczania cukrów redukujących, czyli takich, które w środowisku reakcji potrafią zredukować jony miedzi(II) do tlenku miedzi(I). Podstawą jest tu obecność wolnej grupy aldehydowej lub ketonowej w cząsteczce cukru. Glukoza i fruktoza to klasyczne cukry redukujące, dlatego świetnie „współpracują” z metodą Bertranda. Laktoza, mimo że jest disacharydem, też należy do cukrów redukujących, bo ma wolną grupę półacetalową. Natomiast sacharoza jest disacharydem nieredukującym – obie grupy półacetalowe glukozy i fruktozy są ze sobą związane wiązaniem 1,2-glikozydowym, przez co w normalnych warunkach nie redukuje Cu2+. Z tego powodu nie da się jej oznaczyć bezpośrednio tą metodą. W praktyce laboratoryjnej i przemysłowej, jeśli chcemy oznaczyć sacharozę, najpierw przeprowadza się hydrolizę kwasową lub enzymatyczną (invertaza), otrzymując mieszaninę glukozy i fruktozy, którą dopiero można analizować metodą Bertranda jako cukry redukujące. W analizie jakościowej i ilościowej żywności, zgodnie z dobrą praktyką laboratoryjną, zawsze trzeba rozróżniać, czy mamy do czynienia z cukrami redukującymi czy nieredukującymi. To wpływa na dobór metody: dla cukrów redukujących mogą być stosowane klasyczne metody miareczkowe (Bertrand, Fehling), dla sacharozy częściej wykorzystuje się metody polarymetryczne, enzymatyczne lub HPLC. Moim zdaniem znajomość tej różnicy jest kluczowa przy interpretacji wyników badań cukrów w przetworach owocowych, napojach czy mleku, bo błędny dobór metody od razu psuje całą kontrolę jakości.
Podstawowy problem w tym pytaniu polega na zrozumieniu, czym właściwie są cukry redukujące i jak działa metoda Bertranda. Wiele osób intuicyjnie zaznacza po prostu „jakiś cukier”, nie zastanawiając się, czy ma on właściwości redukujące. Metoda Bertranda opiera się na redukcji jonów miedzi(II) do tlenku miedzi(I) przez cukry, które posiadają wolną grupę aldehydową lub ketonową w formie otwartej cząsteczki. Do takich cukrów należą glukoza i fruktoza, czyli typowe monosacharydy redukujące. Dlatego ich oznaczanie metodą Bertranda jest standardową, klasyczną procedurą w analizie żywności – zarówno w przetworach owocowych, jak i w kontroli jakości syropów czy miodu. Laktoza, mimo że jest disacharydem, również należy do cukrów redukujących. Jej cząsteczka zawiera jedną wolną grupę półacetalową, która może przechodzić w formę otwartą i wykazywać działanie redukujące. Z mojego doświadczenia to właśnie laktoza bywa myląca, bo część uczniów wrzuca wszystkie disacharydy do jednego worka i zakłada, że skoro „jest z dwóch cukrów”, to na pewno nie jest redukująca. To uproszczenie jest po prostu niebezpieczne w analizie. W przeciwieństwie do laktozy, sacharoza jest disacharydem nieredukującym. Obie grupy półacetalowe glukozy i fruktozy są związane ze sobą, więc cząsteczka nie otwiera się do formy aldehydowej czy ketonowej i nie redukuje jonów Cu2+ w warunkach reakcji Bertranda. Dlatego nie można jej oznaczyć bezpośrednio tą metodą. Jeżeli ktoś zaznaczył glukozę, fruktozę lub laktozę jako cukier, którego nie da się oznaczyć metodą Bertranda, to w praktyce odwrócił logikę całej metody. To właśnie te cukry są typowymi analitami w tej technice. W dobrej praktyce laboratoryjnej zawsze najpierw sprawdza się, czy cukier jest redukujący, a dopiero potem dobiera metodę. W przeciwnym razie otrzymuje się zaniżone wyniki, błędne raporty jakościowe i problemy przy ocenie zgodności z normami dla żywności.