Prawidłowo wskazana została kwasowość jako element, który nie jest typowym wyróżnikiem jakości w ocenie organoleptycznej produktów mleczarskich. W klasycznej ocenie sensorycznej nabiału – zgodnie z dobrą praktyką laboratoryjną i wytycznymi norm branżowych (np. dawniej PN dotyczących mleka i przetworów mlecznych) – podstawowe wyróżniki jakości to barwa, zapach, smak, konsystencja i struktura. Są to cechy, które oceniamy zmysłami: wzroku, powonienia, smaku i dotyku (głównie przez jamę ustną). Kwasowość natomiast jest parametrem fizykochemicznym, który co prawda wpływa na wrażenia smakowe (np. wyczuwalna kwaśność jogurtu), ale w profesjonalnej ocenie jakości jest oznaczana metodami analitycznymi, np. miareczkowaniem, pomiarem pH czy kwasowości potencjalnej. W praktyce zakładowej technolog mleczarski rozdziela więc dwie rzeczy: subiektywną ocenę sensoryczną, gdzie opisuje się smak jako np. lekko kwaśny, przyjemny, harmonijny, oraz obiektywny pomiar kwasowości, podawany w jednostkach (°SH, °T, pH). Moim zdaniem to rozróżnienie jest bardzo ważne, bo pozwala powiązać odczucia degustatora z twardymi danymi z laboratorium. W codziennej pracy w mleczarni barwa, struktura i konsystencja są pierwszym „sitem” jakości – już na linii produkcyjnej można wzrokowo i dotykowo wychwycić wady, takie jak grudkowatość twarogu, rozwarstwienie jogurtu, zbyt rzadką konsystencję śmietany czy nieprawidłowe zabarwienie masła. Kwasowość natomiast weryfikuje się później, jako osobny etap kontroli jakości, i jest traktowana jako cecha fizykochemiczna, a nie podstawowy wyróżnik organoleptyczny.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo w praktyce mleczarskiej wszystkie wymienione cechy w jakiś sposób wiążą się z jakością produktu, ale nie wszystkie są formalnie traktowane jako wyróżniki oceny organoleptycznej. Intuicyjnie wiele osób uznaje kwasowość za typową cechę sensoryczną, bo przecież „czuć kwaśność” w jogurcie czy kefirze. Jednak w technologii żywności i w normach jakościowych rozróżnia się bardzo wyraźnie to, co jest opisywane zmysłami, od tego, co jest mierzone analitycznie. Kwasowość w produktach mleczarskich klasyfikuje się jako parametr fizykochemiczny – wyraża się ją liczbowo, np. poprzez pH albo kwasowość miareczkową, i porównuje z wymaganiami specyfikacji produktu. Podczas oceny sensorycznej degustator może opisać smak jako mało kwaśny, zbyt kwaśny, kwaśny harmonijnie, ale nie jest to to samo co oznaczenie kwasowości metodą laboratoryjną. Typowy błąd myślowy polega na wrzuceniu wszystkiego, co „czuć w ustach”, do jednego worka z cechami organoleptycznymi. Tymczasem w nauce o towaroznawstwie produktów mleczarskich wyróżnia się konkretne kategorie: barwa należy do cech wizualnych i jest jednym z podstawowych wskaźników prawidłowości przetwarzania i przechowywania; struktura opisuje ułożenie faz w produkcie, np. jednorodność skrzepu, obecność grudek, porowatość czy rozkład tłuszczu; konsystencja natomiast odnosi się do odczucia w ustach i zachowania produktu pod wpływem sił mechanicznych – czy jest kremowy, mazisty, kruchy, smarowny, ciągnący się. Te trzy elementy są klasycznymi wyróżnikami w arkuszach oceny sensorycznej mleka, serów, jogurtów czy śmietan. Kwasowość z kolei, choć powiązana ze smakiem, jest głównie narzędziem kontroli przebiegu fermentacji i świeżości, dlatego traktuje się ją jako cechę fizykochemiczną, a nie podstawowy wyróżnik organoleptyczny. W testach dobrze jest więc oddzielać to, co opisujemy subiektywnie w skali punktowej, od tego, co oznaczamy obiektywnie w laboratorium.