Na rysunku widoczny jest klasyczny wózek dwukołowy (tzw. wózek magazynowy, taczkowy), zaprojektowany do transportu ładunków w opakowaniach jednostkowych lub zbiorczych: skrzynkach, kartonach, workach, zgrzewkach. Najważniejszym elementem jest tu metalowa łopata/nakładka przy podłożu, którą wsuwa się pod ładunek, oraz pionowa rama zabezpieczająca ładunek przed zsunięciem. Taki wózek pracuje w pozycji pochylonej, więc najlepiej sprawdza się przy towarach sztywnych albo stabilnie ułożonych – dokładnie takich jak skrzynki z jabłkami. W praktyce, w sadach, sortowniach owoców i zakładach przetwórstwa jabłek bardzo często stosuje się właśnie tego typu wózki do przewożenia skrzynek z surowcem między strefą przyjęcia, magazynem a linią produkcyjną. Moim zdaniem to jedno z najwygodniejszych prostych urządzeń transportu wewnętrznego: jest tanie, mobilne, nie wymaga zasilania, a jednocześnie odciąża pracownika i pozwala przenosić ładunki zgodnie z zasadami ergonomii i BHP. Z punktu widzenia dobrych praktyk magazynowych nie wolno tym wózkiem przewozić materiałów sypkich luzem ani cieczy – nie ma on żadnej zabudowy ani uszczelnień. Natomiast skrzynki z jabłkami są sztywne, mają stabilną podstawę, można je piętrować (w granicach dopuszczalnego obciążenia) i łatwo zabezpieczyć przed zsunięciem, np. przez lekkie przechylenie wózka i podtrzymanie rękami. W wielu instrukcjach zakładowych znajdziesz zapis, że wózki tego typu służą do transportu jednostek ładunkowych na krótkie odległości, szczególnie w strefach przyjęcia surowca, magazynach i halach produkcyjnych. To dokładnie ten przypadek – jabłka w skrzynkach jako typowy ładunek jednostkowy.
Na ilustracji widoczny jest prosty wózek dwukołowy z otwartą konstrukcją, przeznaczony do transportu ładunków stałych w opakowaniach, a nie materiałów sypkich czy ciekłych. Błędne skojarzenia biorą się często z myślenia kategoriami: „skoro coś da się położyć na platformie, to na pewno da się przewieźć”. W praktyce transport wewnętrzny w zakładzie spożywczym musi uwzględniać stabilność ładunku, ryzyko rozlania, rozsypania oraz wymagania sanitarne. Mąka luzem wymaga szczelnych pojemników, przenośników ślimakowych, pneumatycznych albo specjalnych cystern, bo jest materiałem silnie pylącym. Ładowanie jej luzem na taki wózek byłoby kompletnie niezgodne z zasadami GMP i BHP: pył mączny stanowi zagrożenie wybuchowe, dodatkowo zanieczyszcza otoczenie i produkt. Podobnie moszcz w tanku kojarzy się z transportem cieczy, ale tutaj stosuje się zbiorniki na paletach, wózki widłowe, pompy i rurociągi procesowe. Prezentowany wózek nie ma ani systemu mocowania zbiorników, ani odpowiedniej nośności do bezpiecznego przemieszczania pełnych tanków. To byłby duży błąd organizacyjny i ryzyko dla pracowników. Zboże w silosach z kolei w ogóle nie jest przemieszczane w ten sposób – przepływa grawitacyjnie, przenośnikami kubełkowymi, ślimakowymi czy taśmowymi. Wózek magazynowy nie służy do „wożenia silosu”, tylko co najwyżej drobnych pojemników z surowcem, a nie całych instalacji magazynowych. Typowy błąd myślowy polega tu na ignorowaniu przeznaczenia konstrukcyjnego urządzenia i wyobrażeniu sobie, że każdy środek transportu nadaje się do wszystkiego. Dobre praktyki logistyki wewnętrznej mówią jasno: taki wózek wykorzystuje się do skrzynek, kartonów, worków lub innych sztywnych jednostek ładunkowych o stosunkowo niewielkiej masie. Dlatego poprawnym zastosowaniem jest przewóz jabłek w skrzynkach, a nie substancji sypkich luzem, cieczy w tankach czy surowców składowanych w silosach.