Prawidłowo wskazany wskaźnik to BZT, czyli biochemiczne zapotrzebowanie tlenu (często zapis BZT5 – badanie prowadzone przez 5 dób). Ten parametr opisuje, ile tlenu zużyją mikroorganizmy tlenowe na rozłożenie biodegradowalnych zanieczyszczeń organicznych zawartych w ściekach. Mówiąc prościej: im wyższe BZT, tym więcej „pokarmu” organicznego dla bakterii i tym bardziej zanieczyszczone są ścieki pod względem substancji organicznych. W praktyce w oczyszczalniach ścieków BZT jest jednym z kluczowych parametrów technologicznych. Na jego podstawie dobiera się obciążenie osadu czynnego, ilość powietrza dostarczanego do bioreaktorów i ocenia sprawność oczyszczania biologicznego. Standardowo porównuje się BZT ścieków surowych z BZT ścieków oczyszczonych, żeby policzyć procent redukcji zanieczyszczeń. W normach i pozwoleniach wodnoprawnych pojawiają się dopuszczalne wartości BZT5 na odpływie, bo jest to wskaźnik ściśle powiązany z ochroną wód przed nadmiernym zużyciem tlenu i eutrofizacją. Moim zdaniem warto zapamiętać, że BZT „patrzy” na to, co jest biologicznie rozkładalne i związane z aktywnością mikroorganizmów, w przeciwieństwie na przykład do ChZT, które obejmuje również związki trudno lub wcale nierozkładalne biologicznie. W zakładach przemysłu spożywczego kontrola BZT ścieków jest elementem dobrej praktyki produkcyjnej i środowiskowej – od wyników zależy często konieczność wstępnego podczyszczania ścieków przed ich odprowadzeniem do komunalnej oczyszczalni. W praktyce laboratoryjnej pomiar BZT wymaga inkubacji próbki w ściśle kontrolowanych warunkach, co też pokazuje, jak bardzo jest to parametr związany właśnie z aktywnością żywych mikroorganizmów, a nie tylko prostym pomiarem chemicznym.
W tym pytaniu kluczowe jest zrozumienie, że chodzi o zapotrzebowanie tlenowe mikroorganizmów rozkładających substancje organiczne, czyli o proces biologicznego utleniania zanieczyszczeń w ściekach. Właśnie to opisuje wskaźnik BZT – biochemiczne zapotrzebowanie tlenu. Często jednak mylą się z nim inne skróty, które funkcjonują w laboratoriach lub w technologiach pomiarowych. Dobrym przykładem jest ATP. Adenozynotrójfosforan to podstawowy nośnik energii chemicznej w komórce, więc w testach szybkich używa się oznaczeń ATP do oceny ogólnej aktywności biologicznej lub zanieczyszczenia mikrobiologicznego powierzchni. Jednak pomiar ATP nie mówi nic wprost o tym, ile tlenu zużyją mikroorganizmy na rozkład organicznej materii w ściekach w ciągu kilku dób. To zupełnie inny poziom informacji – bardziej „ilość żywej biomasy” niż „zapotrzebowanie tlenowe”. Podobnie wygląda sprawa z RLU, czyli Relative Light Units. To tylko jednostka odczytu w aparatach luminometrycznych, które mierzą poziom światła emitowanego w reakcji chemiluminescencyjnej, najczęściej właśnie przy oznaczaniu ATP. RLU nie jest wskaźnikiem czystości ścieków samym w sobie, tylko wynikiem pomiaru w danym urządzeniu, bez bezpośredniego przełożenia na normy środowiskowe typu mg O2/dm3. Częsty błąd polega na utożsamianiu „jakiegokolwiek pomiaru biochemicznego” z oceną ścieków, a to tak nie działa. Z kolei ChZT, czyli chemiczne zapotrzebowanie tlenu, rzeczywiście jest wskaźnikiem zanieczyszczenia ścieków, ale określa ilość tlenu potrzebną do chemicznego utlenienia substancji organicznych i częściowo nieorganicznych za pomocą silnego utleniacza (np. dichromianu). Ten parametr obejmuje także związki, których mikroorganizmy w praktyce nie rozłożą w warunkach biologicznych. Dlatego ChZT i BZT nie są wymienne, choć oba opisują „zapotrzebowanie na tlen”. Typowe nieporozumienie polega na wrzucaniu ich do jednego worka i niezauważaniu, że pytanie dotyczy konkretnie aktywności mikroorganizmów, a nie ogólnej utlenialności chemicznej. W technologiach oczyszczania ścieków to właśnie BZT jest klasycznym wskaźnikiem biologicznego obciążenia ścieków i podstawą projektowania oraz oceny pracy oczyszczalni, zgodnie z przyjętymi normami i dobrymi praktykami branżowymi.