Ruter otrzymał pakiet, który jest adresowany do komputera w innej sieci. Adres IP, który jest celem pakietu, nie znajduje się w sieci bezpośrednio podłączonej do rutera, a tablica routingu nie zawiera informacji na jego temat. Brama ostateczna nie została skonfigurowana. Jaką decyzję podejmie ruter?
Ruter nie prześle pakietu, bo brakuje mu info, żeby go wysłać. W sieciach każdy pakiet powinien trafiać do konkretnego adresu IP. Jak ruter dostaje pakiet z adresem, którego nie ma w swojej tablicy routingu, a brama ostatniej szansy nie jest ustawiona, to ruter nie wie, gdzie go wysłać. Odrzucenie pakietu to normalna sprawa, zgodnie z zasadami, które rządzą sieciami. Weźmy na przykład zamknięte sieci w firmach – tam administracja ma obowiązek pilnować, żeby tablice routingu były aktualne. Jeśli nie ma odpowiednich tras, pakiety po prostu znikają, co jest przydatne, by nikt nieproszony się nie włamał. Takie sytuacje są też opisane w standardach IETF, które mówią, jak ważne jest zarządzanie trasami w sieciach IP.
Zwracanie pakietów do źródła może wyglądać na sensowne, ale w rzeczywistości to nie działa w przypadku routerów. Ruter nie ma opcji, żeby oddać pakiet, jeśli nie wie, jak dotrzeć do docelowego adresu IP. Jeżeli mówimy o przesyłaniu pakietu do hosta w lokalnej sieci, to tu też jest problem – ruter nie zna lokalnych adresów IP dla danego pakietu. Próba wysłania pakietu do następnego skoku też nie wypali, bo ruter nie ma pojęcia, gdzie go skierować. Kiedy pakiet nie wpasowuje się w żadną z tras w tablicy routingu, a brama ostatniej szansy nie istnieje, kończy się na odrzuceniu pakietu. Takie myślenie może prowadzić do złego zarządzania siecią, bo administratorzy mogą myśleć, że ruter poradzi sobie z każdą sytuacją, co jest błędne. Na dłuższą metę, zła analiza ruchu w sieci może powodować poważne problemy z dostępnością i bezpieczeństwem.