Usługa umożliwiająca tłumaczenie nazw komputerów na adresy IP to
A. DNS (Domain Name System)
B. DHCP (Dynamic Host Configuration Protocol)
C. NIS (Network Information Service)
D. WINS (Windows Internet Name Service)
DNS, czyli Domain Name System, to właśnie usługa służąca do tłumaczenia nazw komputerów i domen na adresy IP. W praktyce dzięki DNS nie trzeba pamiętać adresu typu 142.250.203.14, tylko można wpisać nazwę, np. google.com, a system sam odnajdzie właściwy adres IP serwera. Działa to trochę jak książka telefoniczna Internetu, tylko dużo bardziej rozbudowana i rozproszona. DNS wykorzystuje rekordy, np. A dla adresów IPv4, AAAA dla IPv6, CNAME dla aliasów, MX dla serwerów pocztowych czy PTR do odwrotnego tłumaczenia adresu IP na nazwę. W sieciach firmowych DNS jest też bardzo ważny przy usługach takich jak Active Directory, logowanie do domeny, lokalizowanie kontrolerów domeny i ogólnie przy poprawnej pracy usług sieciowych. Z mojego doświadczenia wynika, że źle ustawiony DNS potrafi narobić więcej zamieszania niż źle wpisana brama domyślna, bo część sieci niby działa, ale strony, udziały albo logowanie zaczynają się sypać. Dobrą praktyką jest używanie lokalnych serwerów DNS w sieci firmowej, poprawna konfiguracja stref, rekordów i przekazywania zapytań do serwerów nadrzędnych. DNS jest standardową usługą opisaną m.in. w dokumentach RFC i pracuje najczęściej na porcie 53 UDP, a przy większych odpowiedziach lub transferach stref także TCP 53.
W tym pytaniu łatwo pomylić kilka usług sieciowych, bo wszystkie kojarzą się z konfiguracją lub identyfikacją komputerów w sieci. DHCP nie tłumaczy nazw na adresy IP, tylko automatycznie przydziela hostom parametry sieciowe, takie jak adres IP, maska podsieci, brama domyślna oraz adresy serwerów DNS. Można powiedzieć, że DHCP pomaga komputerowi wejść do sieci, ale nie odpowiada za rozwiązywanie nazw. Częsty błąd polega na tym, że skoro DHCP może przekazać adres serwera DNS, to ktoś uznaje, że sam wykonuje jego zadanie. Tak nie jest. NIS to starsza usługa znana głównie ze środowisk Unix/Linux, używana do centralnego udostępniania informacji administracyjnych, np. o użytkownikach, grupach czy hostach. Może mieć związek z nazwami w systemie, ale nie jest podstawowym mechanizmem tłumaczenia nazw domenowych w sieciach TCP/IP. WINS natomiast tłumaczy nazwy NetBIOS na adresy IP w starszych sieciach Windows. Było to przydatne przed powszechnym użyciem DNS w środowiskach Microsoft, ale obecnie w nowoczesnych sieciach i domenach Active Directory kluczową rolę pełni DNS. Moim zdaniem najprostsza zasada do zapamiętania jest taka: DHCP rozdaje konfigurację, DNS tłumaczy nazwy domenowe, WINS dotyczy starszych nazw NetBIOS, a NIS to usługa katalogowo-informacyjna z systemów uniksowych. W praktyce administrator sieci powinien umieć je odróżnić, bo przy diagnozowaniu problemów typu komputer ma IP, ale nie otwiera stron po nazwie, najpierw sprawdza się właśnie DNS, a nie DHCP czy WINS.