Włókna światłowodowe jednomodowe rzeczywiście mają rdzeń o średnicy mieszczącej się w zakresie od 5 do 14 mikrometrów (µm). To jest bardzo istotny parametr, bo właśnie tak niewielka średnica pozwala propagować tylko jeden mod światła, czyli najprościej mówiąc – transmisja sygnału odbywa się praktycznie bez zniekształceń związanych z wielomodowością. Najczęściej spotykaną średnicą w praktyce jest 8–10 µm, co wynika między innymi ze standardów takich jak ITU-T G.652. Takie światłowody są podstawą nowoczesnych sieci telekomunikacyjnych, na przykład w przesyle danych na duże odległości czy w światłowodach do domu (FTTH). Moim zdaniem szczególnie ciekawe jest to, że przy tak małym rdzeniu kluczowe stają się precyzja wykonania i jakość spawów, bo każde niedopasowanie może prowadzić do dużych strat sygnału. Dość często spotyka się sytuacje, gdzie początkujący instalatorzy mylą się, sądząc, że średnica rdzenia może być dużo większa, jak w światłowodach wielomodowych, ale właśnie to ograniczenie do kilku mikrometrów daje światłowodom jednomodowym ich charakterystyczne parametry transmisyjne. Warto pamiętać, że poprawny dobór typu włókna do zastosowania (np. transmisji dalekosiężnej) jest jednym z fundamentów współczesnych systemów telekomunikacyjnych.
Wielu osobom zdarza się mylić zakresy średnic dla rdzenia światłowodu, szczególnie gdy nie mają jeszcze praktycznego doświadczenia z instalacją czy projektowaniem sieci optycznych. Pojawiają się przekonania, że rdzeń może mieć np. wielkość wyrażaną w nanometrach, jak w przypadku odpowiedzi sugerujących zakres 5–14 nm czy 50–62,5 nm. To zdecydowanie za mało – taki rozmiar byłby wręcz niewykonalny technologicznie, bo światło o długości fali typowej dla telekomunikacji (czyli 1310 nm lub 1550 nm) po prostu nie przeszłoby przez tak wąski kanał. W praktyce światłowody o takich mikroskopijnych rdzeniach nie występują, bo nie spełniałyby warunków propagacji fal. Z drugiej strony, sugerowanie średnic rzędu 50–62,5 mikrometra to już typowy zakres dla światłowodów wielomodowych, a nie jednomodowych. To właśnie w multimodach większa średnica rdzenia umożliwia przesył wielu modów światła, ale kosztem większych zniekształceń sygnału na dużych odległościach. Często ten błąd bierze się z mylenia typów włókien albo z czytania starych materiałów, gdzie nie podkreślano różnic między jednomodem a multimodem. W praktyce branżowej, zwłaszcza przy projektowaniu sieci szkieletowych czy łączy o dużym zasięgu, wykorzystuje się niemal wyłącznie włókna jednomodowe z bardzo małym rdzeniem. To daje najmniejsze tłumienie i pozwala osiągać ogromne prędkości przesyłu – jest to standard potwierdzony przez normy takie jak ITU-T G.652 czy G.657. Z mojego punktu widzenia, ważne jest, żeby zawsze sprawdzać parametry katalogowe włókna i nie kierować się intuicją, bo różnice w zakresie kilku mikrometrów mają kluczowe znaczenie dla technologii transmisyjnej. Błędne założenia co do średnicy rdzenia mogą prowadzić do niewłaściwego doboru sprzętu, problemów z kompatybilnością czy nawet całkowitego braku możliwości realizacji połączenia optycznego. To dobry przykład, jak precyzyjna wiedza techniczna przekłada się bezpośrednio na praktyczne rozwiązania w branży.