OSPF wykorzystuje algorytm Dijkstry, czyli tzw. algorytm SPF (Shortest Path First), do wyznaczania najkrótszych ścieżek w sieci. To podejście daje mu dużą przewidywalność i skalowalność, szczególnie w większych topologiach, np. w korporacyjnych sieciach LAN czy core’ach operatorów. Z mojego doświadczenia wynika, że administratorzy stawiający na OSPF często doceniają jego deterministyczność – gdy parametry sieci są identyczne, trasa zawsze zostanie wybrana ta sama. OSPF korzysta z pełnej wiedzy o topologii sieci, zbierając informacje od innych routerów w postaci LSAs (Link-State Advertisements) i na tej podstawie tworzy własną bazę topologii (LSDB), co jest bardzo wygodne przy rozbudowanych wdrożeniach. Algorytm Dijkstry zapewnia szybkie rekonwergencje po awarii (czyli np. router szybko znajduje alternatywną trasę), co w praktyce oznacza krótsze przestoje i większą niezawodność. Warto zauważyć, że OSPF to protokół typu link-state, więc w przeciwieństwie do protokołów wektorodystansowych (jak RIP) dużo lepiej radzi sobie z pętlami routingu. W branży przyjęło się, że OSPF to must-have w większych sieciach, bo pozwala na lepszą kontrolę nad ruchem i zarządzaniem siecią. Często spotykam się z tym, że osoby uczące się protokołów mylą OSPF z EIGRP, ale to właśnie OSPF jest osadzony w standaryzacji IETF (RFC 2328) i wywodzi się z potrzeby stworzenia nowocześniejszego protokołu do pracy w dużych domenach autonomicznych.
Pytanie o algorytm Dijkstry często wywołuje zamieszanie, bo kilka popularnych protokołów routingu jest do siebie pozornie podobnych, ale pod spodem działają zupełnie inaczej. Przykładowo, zarówno EIGRP, jak i IGRP pochodzą od Cisco, ale żaden z nich nie korzysta z czystego algorytmu Dijkstry do wyznaczania tras. EIGRP jest specyficzny – wykorzystuje własny algorytm DUAL (Diffusing Update Algorithm), który pozwala mu na szybkie rekonwergencje i bardziej zoptymalizowane wyznaczanie tras, ale nie opiera się stricte na SPF. IGRP z kolei stosuje klasyczny wektor odległości, gdzie trasa jest wybierana na podstawie różnych parametrów takich jak przepustowość, opóźnienie itp., ale bez pełnej wiedzy o topologii. RIP, często wybierany ze względu na prostotę nauki, jest typowym protokołem wektorodystansowym. Oznacza to, że wybiera trasę na podstawie liczby przeskoków (hop count), bez żadnych zaawansowanych analiz topologii, a jego ograniczenia – jak maksymalnie 15 przeskoków – powodują, że nie nadaje się do większych i bardziej złożonych sieci. W praktyce mylenie algorytmu Dijkstry z innymi mechanizmami wynika głównie z tego, że nazwy i procesy w protokołach routingu bywają mylące, a ich szczegóły rzadko są omawiane na wstępie nauki. Dopiero głębsza analiza pokazuje, jak dużo daje pełna topologia znana z OSPF i dlaczego to właśnie ten protokół dominuje w dużych wdrożeniach korporacyjnych czy operatorskich. Myślę, że warto zawsze sprawdzać, czy dany protokół rzeczywiście wykorzystuje algorytm SPF, czy raczej opiera się na prostszych, mniej skalowalnych rozwiązaniach – to znacznie ułatwia wybór odpowiedniego narzędzia podczas projektowania sieci.