Prawidłowy zakres 10÷4000 Hz wynika z tego, jakie pasmo musi zapewnić klasyczna analogowa pętla abonencka dla telefonii w sieci PSTN. Dla rozmów telefonicznych przyjmuje się użyteczne pasmo mowy mniej więcej 300–3400 Hz, ale w praktyce przy pomiarach zostawia się trochę „zapasu” z obu stron, stąd generator powinien schodzić od bardzo niskich częstotliwości (ok. 10 Hz) i dochodzić co najmniej do 4000 Hz. Dzięki temu można sprawdzić charakterystykę częstotliwościową linii, czyli jak tłumienie i zniekształcenia zmieniają się w funkcji częstotliwości. W serwisie telekomunikacyjnym robi się to po to, żeby upewnić się, że pętla abonencka spełnia wymagania norm (np. ITU‑T dla linii telefonicznych), zapewnia odpowiednią jakość mowy i nie wprowadza nadmiernego spadku sygnału na wyższych częstotliwościach. Moim zdaniem to jest taki typowy pomiar „zdrowia” linii: technik podłącza generator do jednej strony pętli, na drugiej ma miernik poziomu lub analizator i przejeżdża częstotliwość od 300 do 3400 Hz, a czasem szerzej, właśnie 10–4000 Hz, żeby zobaczyć, czy charakterystyka jest w miarę płaska. Jeżeli generator miałby zbyt wąski zakres, np. tylko do 2 kHz, to nie dałoby się ocenić, co się dzieje w górnej części pasma mowy, gdzie tłumienie kabli rośnie najszybciej. W praktyce w telekomunikacji przewiduje się też możliwość przenoszenia różnych sygnałów testowych i sygnalizacyjnych, dlatego przyrządy pomiarowe projektuje się z pewnym marginesem. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś pracuje przy liniach abonenckich, to generator 10–4000 Hz to absolutne minimum warsztatowe do sensownych pomiarów pasma przenoszenia.
W pomiarach analogowej pętli abonenckiej kluczowe jest zrozumienie, jakie pasmo musi obsłużyć typowa linia telefoniczna w sieci PSTN. Klasyczna telefonia analogowa jest projektowana pod transmisję mowy w paśmie mniej więcej 300–3400 Hz. To pasmo wynika z zaleceń ITU‑T (np. G.712, G.714) i jest kompromisem między jakością rozmowy a szerokością kanału. Dlatego generator używany do wyznaczania pasma przenoszenia musi obejmować przynajmniej ten zakres, a w praktyce również pewien zapas poniżej i powyżej, co prowadzi nas do 10–4000 Hz jako sensownego przedziału pracy przyrządu. Zbyt wąskie zakresy, takie jak 10–1000 Hz, 10–2000 Hz czy nawet 10–3000 Hz, są mylące, bo sugerują, że wystarczy zmierzyć tylko „dolną” część pasma mowy. To typowy błąd myślowy: ktoś patrzy, że główna energia sygnału mowy jest raczej w niższych częstotliwościach, więc uznaje, że badanie do 1–2 kHz wystarczy. Niestety, w praktyce telekomunikacyjnej problemy bardzo często wychodzą właśnie w górnej części pasma, powyżej 2–3 kHz, gdzie tłumienie kabli miedzianych rośnie, pojawiają się większe zniekształcenia i wpływ pojemności linii. Jeżeli generator kończy się na 2000 czy 3000 Hz, to technik po prostu nie zobaczy tych zjawisk i może błędnie uznać linię za „dobrą”, mimo że abonent będzie narzekał na przytłumiony, niewyraźny dźwięk. Druga pułapka polega na myleniu pasma roboczego urządzenia końcowego z pasmem pomiaru linii – to, że w dokumentacji telefonu występuje zakres np. 300–3400 Hz, nie znaczy, że generator testowy może pracować tylko w tym wąskim oknie. W dobrych praktykach pomiarowych zawsze zakłada się szerszy zakres, żeby złapać zarówno skraje charakterystyki, jak i ewentualne nieliniowości. Dlatego odpowiedzi z górną granicą 1000, 2000 czy 3000 Hz po prostu nie zapewniają pełnego obrazu parametrów transmisyjnych pętli abonenckiej i są niezgodne z typową metodyką pomiarów w telekomunikacji przewodowej.