Jednostka dBu odnosi poziom napięcia do wartości 0,775 V, czyli 775 mV skutecznego napięcia RMS. Dlatego poprawna odpowiedź to 775 mV. W praktyce zapis 0 dBu oznacza właśnie napięcie $U = 0{,}775 V$ RMS, a poziom w dBu liczy się ze wzoru $L_{dBu}=20 log₁₀(U/0{,}775 V)$. To nie jest przypadkowa liczba: historycznie wynika ona z poziomu 0 dBm w torze o impedancji 600 Ω, gdzie moc 1 mW daje napięcie około 0,775 V. Ważna rzecz: dBu opisuje napięcie, a nie bezpośrednio moc, więc nie wymaga podawania impedancji obciążenia. W telekomunikacji, elektroakustyce i pomiarach torów transmisyjnych taka jednostka przydaje się do porównywania poziomów sygnałów, np. przy sprawdzaniu torów audio, wejść urządzeń, poziomów na wyjściu generatora albo przy pomiarach zniekształceń i szumów. Moim zdaniem warto zapamiętać po prostu: dBu = odniesienie do 0,775 V RMS. To często ratuje przy zadaniach z poziomami sygnałów.
W tym pytaniu łatwo pomylić dBu z innymi popularnymi odniesieniami napięciowymi, szczególnie gdy ktoś patrzy tylko na przedrostki mili albo kojarzy decybele ogólnie, bez konkretnej jednostki odniesienia. Warto pamiętać, że decybel sam w sobie jest stosunkiem, a dopiero dopisek, taki jak dBu, dBV czy dBm, mówi nam, do czego ten stosunek jest odniesiony. Dla dBu punktem odniesienia jest 0,775 V RMS, czyli 775 mV. Nie 1 mV, bo taka wartość byłaby typowa raczej dla bardzo małych sygnałów pomiarowych albo poziomów mikrofonowych, ale nie dla definicji dBu. Nie 100 mV, mimo że taka wartość czasem pojawia się w praktyce przy sygnałach wejściowych urządzeń, bo to jest poziom roboczy, a nie standardowe odniesienie jednostki. Nie 1000 mV, czyli 1 V, ponieważ to odniesienie odpowiada jednostce dBV: 0 dBV = 1 V RMS. To jest bardzo częsty błąd, z mojego doświadczenia jeden z najbardziej typowych przy nauce poziomów sygnałów. Źródło zamieszania bierze się też z dBm, gdzie punktem wyjścia jest moc 1 mW, dawniej liczona dla toru 600 Ω. Z tego historycznie wychodzi około 0,775 V, ale dBu zostało zdefiniowane już jako poziom napięcia niezależny od impedancji. W pomiarach telekomunikacyjnych i elektroakustycznych trzeba więc zawsze sprawdzać, czy mówimy o napięciu, mocy, czy tylko o względnej zmianie poziomu. Bez tego wyniki potrafią wyglądać sensownie, a jednak są przesunięte o kilka decybeli.