W takiej sytuacji stosuje się kompandory, czyli układ złożony z kompresora dynamiki po stronie nadawczej i ekspandera po stronie odbiorczej. Sens jest taki: przed przesłaniem sygnału przez podatną na szumy parę kablową zmniejsza się jego zakres dynamiki, a po drugiej stronie odtwarza się go z powrotem. Szum dodany w kablu nie jest wtedy wzmacniany tak samo jak użyteczny sygnał, więc subiektywnie i technicznie poprawia się stosunek sygnału do szumu, czyli S/N. Moim zdaniem to jedno z tych rozwiązań, które łatwo pomylić z korekcją, ale działa na trochę innej zasadzie. W praktyce kompandory spotyka się w torach audio, telekomunikacji analogowej oraz w systemach, gdzie medium transmisyjne ma ograniczoną jakość. Podobna idea występuje też w telefonii cyfrowej przy kompresji charakterystyki próbkowania, np. prawo A i μ-law w kodowaniu PCM. Dobra praktyka jest taka, że kompandor musi pracować jako para urządzeń po obu stronach toru, bo samo skompresowanie sygnału bez ekspansji na końcu dałoby nienaturalny i zniekształcony efekt.
Jeżeli kabel jest bardziej podatny na szumy, intuicyjnie można pomyśleć o dowolnym urządzeniu poprawiającym jakość sygnału, ale tu chodzi konkretnie o poprawę odporności toru na zakłócenia dodawane w czasie transmisji. Korektory fazowe służą głównie do kompensacji zniekształceń fazowych, czyli różnic opóźnienia poszczególnych składowych częstotliwościowych. To ważne np. przy transmisji sygnałów szerokopasmowych, gdzie rozjechanie fazy może powodować deformację impulsów, ale samo w sobie nie usuwa szumu indukowanego w parze kablowej. Korektory liniowe wyrównują charakterystykę amplitudowo-częstotliwościową toru, czyli mogą podbić lub osłabić pewne pasma, aby skompensować tłumienie kabla. Problem w tym, że jeśli wzmocnimy pasmo, w którym jest też szum, to często wzmacniamy również zakłócenia. Ograniczniki amplitudy działają jeszcze inaczej: obcinają sygnały przekraczające określony poziom. Mogą ograniczyć pojedyncze przepięcia lub impulsy zakłócające, ale przy normalnym sygnale powodują ryzyko przesterowania i zniekształceń, więc nie są typowym rozwiązaniem dla szumnej pary kablowej. Właściwym podejściem jest kompandor, bo pracuje po obu końcach toru: najpierw kompresuje dynamikę sygnału, a potem ją odtwarza. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd polega na myleniu korekcji charakterystyki kabla z poprawą stosunku sygnału do szumu. To są powiązane, ale jednak nie te same zagadnienia.