Warunek odłączenia pętli od centrali jest tu kluczowy, bo omomierz mierzy rezystancję własnym, niewielkim prądem pomiarowym. Jeśli para miedziana nadal jest podłączona do centrali, na żyłach może występować napięcie zasilania linii, typowo około -48 V DC, a podczas wywołania nawet napięcie dzwonienia rzędu kilkudziesięciu woltów AC. Taki stan nie tylko fałszuje pomiar, ale może też uszkodzić miernik albo port abonencki centrali. W praktyce technik najpierw wypina parę na przełącznicy, łączówce LSA, MDF albo w szafce kablowej, sprawdza brak obcego napięcia, a dopiero potem wykonuje pomiar rezystancji żył lub rezystancji pętli. Często na drugim końcu pary zwiera się żyły i mierzy rezystancję całej pętli, co pozwala ocenić długość i stan kabla. Moim zdaniem to jedna z podstawowych dobrych praktyk w pomiarach telekomunikacyjnych: najpierw separacja od urządzeń aktywnych, potem pomiar. Zgodnie z zasadami BHP i ogólną praktyką pomiarową nie podłącza się omomierza do obwodu, który może być zasilany. Dzięki temu wynik jest wiarygodny, a sprzęt i port centrali są bezpieczne.
Przy pomiarze rezystancji miedzianej pętli abonenckiej trzeba pamiętać, że omomierz nie jest przyrządem do badania obwodów pod napięciem. On sam wprowadza mały prąd pomiarowy i na tej podstawie wylicza opór, więc obecność napięcia z centrali całkowicie zaburza wynik. W sieci telefonicznej linia analogowa może być zasilana napięciem stałym, a w czasie dzwonienia pojawia się dodatkowe napięcie przemienne. Podłączenie wtedy omomierza to proszenie się o błędny odczyt, uszkodzenie miernika albo nawet niepotrzebną awarię wyposażenia centrali. Z mojego doświadczenia takie pomyłki biorą się często z mylenia pomiaru rezystancji z pomiarem parametrów transmisyjnych, gdzie faktycznie czasem używa się generatora, sygnału testowego albo specjalizowanych mierników. Generator testowy przydaje się np. do sprawdzania tłumienia, lokalizacji pary lub badania toru transmisyjnego, ale nie do zwykłego pomiaru rezystancji omomierzem. Uziemienie obu żył też nie jest właściwym warunkiem, bo stworzyłoby sztuczny stan linii i mogłoby zamaskować uszkodzenia izolacji albo zwarcia do ziemi. W telekomunikacji uziemienie ma swoje miejsce przy ochronie, ekranowaniu i pomiarach izolacji, jednak nie zastępuje odłączenia badanego obwodu od urządzeń aktywnych. Poprawne podejście jest dość proste: odpiąć pętlę od centrali, upewnić się, że nie ma napięcia obcego, przygotować odpowiednie zwarcie lub rozwarcie na końcu linii zależnie od metody, i dopiero wtedy mierzyć rezystancję. Tak robi się to zgodnie z dobrą praktyką pomiarową.