Łącze abonenckie jest zasilane z sieci (z centrali telefonicznej) napięciem 48 V z tolerancją
Napięcie zasilania analogowego łącza abonenckiego w klasycznej sieci telefonicznej PSTN przyjmuje się jako 48 V napięcia stałego z tolerancją −5 V +6 V, czyli w praktyce poprawny zakres to mniej więcej od 43 V do 54 V. Dlatego odpowiedź −5 V +6 V jest właściwa. Takie zasilanie pochodzi z centrali telefonicznej albo z urządzenia abonenckiego typu centrala PBX, bramka FXS czy moduł liniowy. W stanie spoczynku aparat telefoniczny ma odłożoną słuchawkę, pętla jest rozwarta i na zaciskach linii można zmierzyć właśnie napięcie zbliżone do 48 V DC. Po podniesieniu słuchawki pętla się zamyka, zaczyna płynąć prąd liniowy, zwykle rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu mA, a napięcie na aparacie spada. Moim zdaniem to jest jeden z tych parametrów, które warto kojarzyć praktycznie, a nie tylko „pod test”. Technik podczas diagnostyki może szybko sprawdzić miernikiem, czy port centrali FXS w ogóle podaje zasilanie i czy linia nie jest zwarta albo przerwana. W dobrych praktykach branżowych pamięta się też, że biegunowość i wartość napięcia mają znaczenie dla poprawnej pracy aparatu, sygnalizacji zajętości, detekcji podniesienia słuchawki oraz niektórych usług. Nie należy mylić tego napięcia stałego z napięciem dzwonienia, które jest napięciem przemiennym o znacznie wyższej wartości, nakładanym na linię podczas wywołania abonenta.
W tym pytaniu łatwo pomylić kilka bardzo podobnych zakresów tolerancji, bo wszystkie odpowiedzi kręcą się wokół napięcia 48 V i różnią się tylko kilkoma woltami. Jednak dla zasilania łącza abonenckiego z centrali telefonicznej przyjmuje się tolerancję −5 V +6 V, czyli napięcie może spaść do około 43 V albo wzrosnąć do około 54 V. Zakresy typu −2 V +3 V, −3 V +6 V czy −4 V +3 V są zbyt wąskie albo przesunięte względem typowej wartości dopuszczalnej. W praktycznej sieci telekomunikacyjnej nie da się utrzymać idealnie stałych 48 V na każdym porcie i w każdych warunkach, bo wpływają na to zasilacze centrali, akumulatory buforowe, długość pętli abonenckiej, rezystancja przewodów, obciążenie portów oraz stan instalacji. Z mojego doświadczenia częsty błąd polega na traktowaniu 48 V jak dokładnej wartości laboratoryjnej, a nie wartości znamionowej z tolerancją. Drugi błąd to mieszanie zasilania spoczynkowego linii z napięciem dzwonienia. Napięcie dzwonienia ma inny charakter, jest przemienne i pojawia się tylko przy wywołaniu abonenta, więc nie służy do określania stałego zasilania pętli. W diagnostyce linii analogowej miernik powinien pokazać napięcie zbliżone do nominalnego, ale niekoniecznie idealne 48,00 V. Jeżeli ktoś wybiera zbyt ciasną tolerancję, to zakłada warunki jak z zasilacza stabilizowanego na stole, a centrala telefoniczna i linia kablowa pracują w realnym środowisku. Normy i praktyka telekomunikacyjna dopuszczają pewien zapas, żeby aparaty i moduły liniowe działały poprawnie mimo spadków napięcia i zmian obciążenia.