Blok X pełni rolę sumatora, czyli miejsca, w którym zestawia się sygnał wychodzący z nadajnika z tym, co wraca z linii jako echo, przenik albo odbicie. Na styku U w ISDN transmisja odbywa się zwykle po jednej parze miedzianej w obu kierunkach, więc nadajnik i odbiornik pracują jednocześnie na tym samym medium. To powoduje, że część własnego sygnału Tx wraca do toru Rx i może zasłaniać właściwy sygnał przychodzący z drugiej strony. Układ kasowania echa tworzy model tego zakłócenia, często przez filtr adaptacyjny oznaczony tu jako F, a następnie w punkcie X wykonuje sumowanie algebraiczne, praktycznie odejmowanie składowej echa od sygnału odbieranego. Moim zdaniem to jest najważniejszy element do zrozumienia na takim schemacie: X nie jest jakimś inteligentnym sterownikiem, tylko węzłem, gdzie sygnały są dodawane z odpowiednim znakiem. W praktyce podobną zasadę spotyka się w modemach xDSL, interfejsach ISDN BRA na styku U oraz w innych systemach full duplex po jednej parze przewodów. Dobre praktyki branżowe wymagają poprawnego dopasowania impedancji linii, ograniczania odbić i stabilnej procedury uczenia filtru, bo bez tego kasowanie echa działa słabo. W standardach i rozwiązaniach ISDN, np. związanych z transmisją 2B1Q lub 4B3T na pętli abonenckiej, taka separacja kierunków jest konieczna, żeby odbiornik mógł odczytać właściwe dane, a nie głównie własny nadawany sygnał.
W tym układzie łatwo pomylić kilka bloków, bo schemat kasowania echa wygląda trochę jak ogólny tor przetwarzania sygnału. Trzeba jednak patrzeć na położenie elementu X. Jest on narysowany jako kółko z oznaczeniami +/−, a taki symbol w telekomunikacji i elektronice najczęściej oznacza węzeł sumujący, czyli sumator algebraiczny. Jego zadaniem nie jest sterowanie pracą całego układu. Sterowanie, adaptacja i uczenie dotyczą raczej filtru F oraz algorytmu, który dobiera jego współczynniki tak, aby możliwie dobrze odwzorować echo własnego nadajnika. X tylko wykonuje operację na sygnałach, ale nie podejmuje decyzji jak sterownik. Nie pasuje tu także dekodowanie kodu transmisyjnego. Dekoder kodu liniowego, na przykład dla 2B1Q, 4B3T czy innych metod stosowanych w transmisji cyfrowej, byłby częścią odbiornika po stronie przetwarzania danych. Taki blok zamienia symbole liniowe na strumień bitów, a nie usuwa składową echa wynikającą z pracy na jednej parze miedzianej. To częsty błąd myślowy: skoro mówimy o ISDN, to od razu kojarzymy kodowanie, ale schemat dotyczy konkretnej funkcji fizycznej, czyli separacji Tx i Rx. Podobnie samo filtrowanie sygnału cyfrowego nie opisuje roli X. Filtr adaptacyjny jest na schemacie oznaczony jako F i to on modeluje echo oraz przeniki. Sumator X korzysta z jego wyniku i łączy go z sygnałem z toru odbiorczego, aby pozostała możliwie czysta transmisja Rx. Z mojego doświadczenia najprościej zapamiętać to tak: filtr przewiduje, co trzeba skasować, a X wykonuje właściwe skasowanie przez sumowanie z odpowiednim znakiem. W praktyce ma to duże znaczenie przy długich pętlach abonenckich, złym dopasowaniu impedancji i odbiciach od nieciągłości kabla, bo wtedy bez poprawnego sumowania odbiornik widziałby mocny własny sygnał zamiast sygnału z przeciwnego końca linii.