To jest układ prostownika dwupołówkowego z transformatorem mającym odczep środkowy na uzwojeniu wtórnym. Widać dwie diody D1 i D2, a obciążenie R1 jest podłączone tak, że prąd przez rezystor płynie w tym samym kierunku zarówno podczas dodatniej, jak i ujemnej połówki napięcia przemiennego. Gdy górny koniec uzwojenia wtórnego ma potencjał dodatni względem odczepu środkowego, przewodzi D1. W następnej połówce okresu przewodzi D2, bo dodatni robi się dolny koniec uzwojenia. Dzięki temu wykorzystane są obie połówki sinusoidy, a tętnienia na wyjściu mają częstotliwość $f_t = 2 f_s$, czyli dla sieci 50 Hz będzie to 100 Hz. W praktyce taki prostownik spotyka się w zasilaczach liniowych, ładowarkach akumulatorów, układach pomocniczych central i urządzeń telekomunikacyjnych. Moim zdaniem warto zapamiętać, że ten wariant potrzebuje tylko dwóch diod, ale wymaga transformatora z odczepem środkowym. Dobra praktyka branżowa to dobranie diod na odpowiedni prąd przewodzenia, napięcie wsteczne oraz zapewnienie separacji galwanicznej zgodnej z zasadami PN-EN/IEC dla zasilaczy niskonapięciowych. Często za prostownikiem dodaje się kondensator filtrujący i stabilizator, żeby napięcie było mniej pulsujące, bo sam prostownik daje jeszcze napięcie tętniące, nie idealnie stałe.
Na schemacie nie ma klasycznego prostownika mostkowego, bo mostek Graetza składa się z czterech diod połączonych w charakterystyczny romb. W takim układzie prąd przez obciążenie płynie zawsze w jednym kierunku, ale nie jest potrzebny odczep środkowy transformatora. Tutaj natomiast uzwojenie wtórne transformatora jest podzielone na dwie części, a środkowy punkt służy jako powrót prądu dla obciążenia. To jest mocna wskazówka, że chodzi o prostownik dwupołówkowy z dwoma diodami, a nie mostek. Określenie dwufazowy bywa mylące, bo ktoś może zobaczyć dwa odcinki uzwojenia albo dwie diody i pomyśleć o dwóch fazach. W rzeczywistości zasilanie jest jednofazowe, tylko obie połówki przebiegu sinusoidalnego są prostowane naprzemiennie przez D1 i D2. Nie jest to też prostownik jednopołówkowy, bo w prostowniku jednopołówkowym pracuje jedna dioda i wykorzystywana jest tylko jedna połowa okresu napięcia AC. Druga połówka jest blokowana, więc tętnienia mają częstotliwość równą częstotliwości sieci, na przykład 50 Hz. Na pokazanym rysunku przewodzi raz jedna, raz druga dioda, więc energia jest pobierana w obu półokresach. Typowy błąd myślowy polega na liczeniu samych diod bez patrzenia na transformator i drogę prądu. Z mojego doświadczenia lepiej śledzić kierunek prądu w każdym półokresie, wtedy od razu widać, że obciążenie R1 dostaje impulsy o tej samej polaryzacji dwa razy na okres. W praktyce rozróżnienie tych układów jest ważne, bo wpływa na dobór transformatora, filtracji, napięcia wstecznego diod oraz ocenę tętnień w zasilaczu.