Na rysunku widać topologię siatki, czyli mesh. Charakterystyczne jest to, że węzły sieci, tutaj pokazane jako aparaty lub punkty telefoniczne, są połączone wieloma niezależnymi łączami z innymi węzłami. Nie ma jednego centralnego punktu, od którego wszystko zależy, jak w gwieździe, ani jednej wspólnej linii, jak w magistrali. W praktyce taka struktura jest bardzo cenna w sieciach telefonicznych operatorów, szczególnie między centralami, węzłami tranzytowymi i punktami dostępowymi, bo daje możliwość zestawienia połączenia różnymi drogami. Jeśli jedna trasa ulegnie awarii, ruch można przekierować inną ścieżką. Moim zdaniem to najważniejsza zaleta tej topologii: odporność na uszkodzenia. W branży telekomunikacyjnej takie podejście pasuje do dobrych praktyk projektowania sieci o wysokiej dostępności, zgodnych z ideą redundancji stosowaną m.in. w rozwiązaniach operatorskich opisywanych przez zalecenia ITU-T i ETSI. Trzeba tylko pamiętać, że pełna siatka jest kosztowna, bo wymaga wielu łączy, portów i dokładnego planowania tras kablowych oraz routingu połączeń.
Poprawna interpretacja rysunku wymaga zwrócenia uwagi nie na to, że elementy są rozmieszczone mniej więcej dookoła, ale na liczbę i sposób połączeń między nimi. W topologii gwiazdy wszystkie aparaty lub węzły byłyby podłączone do jednego punktu centralnego, na przykład centrali abonenckiej PBX, przełącznicy albo koncentratora. Taki układ jest bardzo częsty w instalacjach wewnętrznych, bo łatwo go diagnozować i rozbudowywać, ale na pokazanym schemacie nie ma jednego środka, od którego wychodzą wszystkie linie. W magistrali urządzenia korzystają ze wspólnego medium transmisyjnego, czyli jednej głównej linii, do której są dołączane kolejne punkty. To zupełnie inna logika pracy niż wiele połączeń krzyżowych widocznych na rysunku. Pierścień też może zmylić, bo aparaty są ustawione po obwodzie, jednak w pierścieniu każdy węzeł łączy się zwykle tylko z dwoma sąsiadami, tworząc zamkniętą pętlę. Tutaj połączeń jest znacznie więcej, widać przeplot tras, czyli typowe cechy siatki. Częsty błąd polega właśnie na ocenianiu kształtu graficznego, a nie relacji między węzłami. Z mojego doświadczenia na testach warto patrzeć na to, czy sieć ma centralny punkt, wspólną linię, pętlę, czy wiele alternatywnych ścieżek. W telekomunikacji ta ostatnia cecha oznacza topologię siatkową, stosowaną tam, gdzie liczy się niezawodność, odporność na awarie i możliwość przełączania ruchu inną drogą.