Bezpiecznik B1 jest elementem podłączonym błędnie, bo na schemacie znajduje się równolegle między dwiema żyłami linii telefonicznej. W praktyce bezpiecznik topikowy albo podobne zabezpieczenie nadprądowe powinno być włączane szeregowo z chronionym obwodem, tak aby prąd roboczy płynął przez niego i w razie przeciążenia mógł zostać przerwany. Gdy bezpiecznik wstawimy między L1 i L2, czyli jak mostek między przewodami, to tworzymy prawie zwarcie linii. Może to powodować brak działania aparatu, zajętość linii, uszkodzenie portu centrali albo natychmiastowe przepalenie wkładki. Moim zdaniem to jest taki błąd, który łatwo przeoczyć na rysunku, bo element wygląda „ochronnie”, ale jego miejsce w obwodzie jest kluczowe. Warystor W1 może być podłączony równolegle do pary, bo jego zadaniem jest ograniczenie przepięcia przez gwałtowne zmniejszenie rezystancji po przekroczeniu napięcia progowego. Termistory PTC1 i PTC2 powinny być szeregowo w każdej żyle, bo ograniczają długotrwały prąd przeciążeniowy, np. przy zetknięciu z obcym napięciem. Cewki L1 i L2 też są zwykle w torze szeregowym, bo tłumią szybkie składowe impulsowe. Takie układy projektuje się zgodnie z dobrymi praktykami ochrony torów telekomunikacyjnych, np. z podejściem znanym z PN-EN 61643-21 oraz zaleceń ITU-T K.20/K.21 dla odporności urządzeń telekomunikacyjnych na przepięcia i przetężenia.
W tym układzie trzeba rozróżnić, które elementy mają pracować szeregowo, a które równolegle do toru telefonicznego. To jest najczęstsza pułapka w takich zadaniach. Cewka L1 włączona w jedną żyłę linii, podobnie jak druga cewka w drugiej żyle, nie jest podejrzana sama z siebie. Indukcyjność w torze szeregowym zwiększa impedancję dla bardzo szybkich impulsów przepięciowych i zakłóceń wysokoczęstotliwościowych, a dla sygnałów telefonicznych ma być tak dobrana, żeby nie tłumić nadmiernie pasma użytecznego. Warystor W1 podłączony pomiędzy żyłami też ma sens, bo element ograniczający przepięcie musi „widzieć” różnicę napięć między przewodami. Przy normalnym napięciu ma dużą rezystancję, a przy impulsie, np. od wyładowania atmosferycznego w pobliżu linii napowietrznej, zaczyna przewodzić i zwiera energię przepięcia do bezpieczniejszego poziomu. Termistor PTC2 włączony szeregowo również jest rozwiązaniem typowym. PTC przy wzroście temperatury zwiększa rezystancję, więc ogranicza prąd przy dłuższym przeciążeniu, na przykład gdy do pary telefonicznej przypadkowo dostanie się obce napięcie z instalacji energetycznej. Błąd polega na traktowaniu bezpiecznika jak elementu ograniczającego przepięcie podłączanego równolegle. Bezpiecznik nie działa jak warystor ani ochronnik gazowy. On ma przerwać obwód po przekroczeniu dopuszczalnego prądu, więc powinien leżeć w torze przepływu prądu, czyli szeregowo. Wstawiony między przewody L1 i L2 robi zwarcie pary, co w telefonii jest bardzo złą praktyką montażową i może unieruchomić linię zanim pojawi się jakiekolwiek przepięcie.