Narzędzie z rysunku to szczypce używane do zaciskania szybkozłączek, najczęściej żelowych złączek telekomunikacyjnych typu IDC, np. UY, UR albo UB. Takie złączki stosuje się przy łączeniu żył kabli miedzianych w instalacjach telefonicznych, alarmowych i niskoprądowych. Ważne jest to, że przy złączkach IDC zwykle nie zdejmuje się izolacji z pojedynczej żyły. Metalowy element wewnątrz szybkozłączki przecina izolację i dociska się do przewodnika dopiero po prawidłowym zaciśnięciu. Te szczypce mają odpowiedni kształt szczęk, żeby docisnąć złączkę równo, bez jej przekrzywiania i bez miażdżenia przewodów. Z mojego doświadczenia, próba użycia zwykłych kombinerek często kończy się słabym stykiem albo pęknięciem obudowy złączki, niby działa, a potem linia szumi albo przerywa. Dobra praktyka instalacyjna mówi też, żeby dobrać złączkę do średnicy żyły i typu przewodu, np. drut miedziany o określonym przekroju, oraz nie stosować takich połączeń tam, gdzie wymagany jest certyfikowany tor okablowania strukturalnego według ISO/IEC 11801 lub TIA-568 bez dopuszczonych elementów łączeniowych. W telekomunikacji abonenckiej i przy naprawach par miedzianych to jednak bardzo praktyczne i szybkie rozwiązanie.
Na zdjęciu nie widać narzędzia do ściągania powłoki kabla. Ściągacz izolacji albo nożyk do powłok ma zwykle ostrze regulowane, hak, rolkę albo specjalne gniazda do nacinania płaszcza kabla. Jego zadaniem jest przeciąć zewnętrzną osłonę bez naruszenia izolacji żył i bez uszkodzenia ekranu, jeśli przewód jest ekranowany. Same szczypce o płaskich szczękach nie zapewniają takiej kontroli głębokości cięcia, więc używanie ich do zdejmowania powłoki byłoby po prostu niechlujne i ryzykowne. To częsty błąd, bo narzędzie wygląda trochę jak zwykłe kombinerki, ale w instalacjach telekomunikacyjnych kształt szczęk ma konkretne znaczenie. Do demontażu łączówek LSA stosuje się inne narzędzia, najczęściej nóż krosowniczy lub dedykowany wyciągacz przewodów z kontaktów szczelinowych. Łączówki LSA pracują na zasadzie połączenia IDC, ale obsługuje się je przez wciskanie żyły w szczelinę kontaktową, a nie przez zgniatanie całej złączki. Również złącza światłowodowe ST wymagają zupełnie innego osprzętu. Przy światłowodach liczy się precyzja ferruli, przygotowanie włókna, klejenie albo mechaniczne mocowanie oraz czasem zacisk elementu odciążającego. Tych czynności nie wykonuje się szczypcami do szybkozłączek miedzianych. Moim zdaniem najłatwiej to zapamiętać tak: jeśli element jest małą żelową złączką do par telefonicznych, używa się takich szczypiec; jeśli pracujesz z powłoką kabla, LSA albo światłowodem, potrzebujesz narzędzia specjalizowanego do danej technologii.