Na oscylogramie widać impuls wysłany dodatni oraz impuls odbity o przeciwnej polaryzacji, czyli skierowany w dół. To jest typowy obraz zwarcia linii przy pomiarze impulsowym, czyli metodą TDR, reflektometryczną. W takiej metodzie do przewodu wysyła się krótki impuls, a przyrząd obserwuje, czy i w jaki sposób fala wraca z miejsca nieciągłości impedancji. Dla zwarcia impedancja na końcu uszkodzenia jest praktycznie równa 0 Ω, więc współczynnik odbicia ma wartość ujemną: $Γ=(Z_L-Z₀)/(Z_L+Z₀)$, a przy $Z_L=0$ wychodzi $Γ=-1$. W praktyce oznacza to, że impuls wraca odwrócony w fazie, właśnie tak jak na rysunku. Moim zdaniem to jeden z najważniejszych szczegółów przy czytaniu takich oscylogramów: nie tylko czas powrotu impulsu jest ważny, ale też jego znak. Czas między impulsem wysłanym a odbitym pozwala potem obliczyć odległość do zwarcia, znając prędkość propagacji w kablu, zwykle podawaną jako współczynnik skrócenia. W dobrej praktyce pomiarowej, zgodnej z podejściem stosowanym w diagnostyce kabli telekomunikacyjnych i okablowania według zasad PN-EN 50173 oraz PN-EN 50174, przed pomiarem odłącza się urządzenia końcowe, sprawdza typ kabla i jego impedancję falową, a wynik porównuje z dokumentacją trasy. Dzięki temu nie pomylimy zwarcia żył z innym zjawiskiem, na przykład źle zakończoną linią.
W tym pomiarze kluczowa jest polaryzacja impulsu odbitego. Jeżeli impuls wysłany jest dodatni, a odbity pojawia się jako ujemne wychylenie, to znaczy, że fala napięciowa odbiła się z odwróceniem znaku. Tak zachowuje się linia zwarta, bo w miejscu zwarcia impedancja obciążenia dąży do 0 Ω, a współczynnik odbicia jest ujemny. Bardzo częsty błąd polega na patrzeniu tylko na to, że jakiś impuls wrócił, bez analizowania czy jest dodatni, czy ujemny. A właśnie to robi dużą różnicę. Linia przerwana, czyli z rozwarciem na końcu, daje odbicie tej samej polaryzacji co impuls wysłany, ponieważ impedancja końca jest bardzo duża i współczynnik odbicia jest dodatni. Linia nieuszkodzona i poprawnie obciążona impedancją równą swojej impedancji falowej nie powinna dawać wyraźnego odbicia, bo energia impulsu zostaje pochłonięta w dopasowanym obciążeniu. To jest zresztą jedna z podstawowych zasad transmisji falowej, używana też w technice radiowej, okablowaniu koncentrycznym i przy diagnostyce par miedzianych. Gdy impedancja obciążenia jest większa od impedancji falowej, odbicie będzie dodatnie, ale zwykle nie takie jak przy całkowitym rozwarciu. Dlatego taki oscylogram nie pasuje ani do linii dopasowanej, ani do rozwartej, ani do obciążonej większą impedancją. Z mojego doświadczenia uczniowie mylą to z przerwą, bo widzą po prostu impuls odbity na końcu linii, ale przy TDR trzeba czytać oscylogram jak informację o zmianie impedancji: odbicie w górę sugeruje impedancję większą, odbicie w dół sugeruje impedancję mniejszą, a silne odbicie w dół to praktycznie zwarcie. W pomiarach eksploatacyjnych warto też pamiętać o odłączeniu urządzeń abonenckich i opisaniu warunków pomiaru, bo podłączony aparat, filtr albo zły terminator może wprowadzić obraz trochę podobny do uszkodzenia.