To narzędzie jest przeznaczone do ściągania izolacji kabla, czyli usuwania zewnętrznej powłoki bez uszkadzania żyły, ekranu albo oplotu. Na rysunku widać typowy ściągacz izolacji z prowadnicą i ostrzami ustawionymi tak, aby naciąć izolację na odpowiednią głębokość. W praktyce wkłada się kabel w odpowiednie gniazdo, zaciska narzędzie i wykonuje obrót albo pociągnięcie, zależnie od modelu. Moim zdaniem to jedno z tych narzędzi, które wygląda niepozornie, ale bardzo poprawia jakość montażu. Przy przygotowaniu kabli telekomunikacyjnych, skrętki, przewodu koncentrycznego czy kabla instalacyjnego ważne jest, aby nie naciąć miedzi i nie naruszyć ekranu. Takie uszkodzenie może później powodować przerwy, wzrost tłumienia, gorszy kontakt w złączu albo dziwne usterki, które trudno znaleźć. Dobre praktyki, zgodne z podejściem stosowanym m.in. w instalacjach według EN 50174 i TIA/EIA, mówią, żeby używać narzędzi dopasowanych do średnicy kabla, a nie przypadkowego nożyka. Przed właściwym montażem warto zrobić próbę na odcinku odpadowym i sprawdzić, czy ostrze tylko przecina izolację, a nie wchodzi za głęboko.
Na zdjęciu nie widać narzędzia do gięcia przewodów, mimo że ma uchwyt i mechanizm zaciskowy podobny trochę do szczypiec. Gięcie przewodów wykonuje się zwykle palcami, szczypcami płaskimi, szczypcami okrągłymi albo specjalnymi przyrządami do formowania, zależnie od średnicy żyły i wymaganego promienia gięcia. W instalacjach telekomunikacyjnych trzeba przy tym uważać na minimalny promień gięcia, szczególnie przy skrętce i światłowodach, bo zbyt mocne zagięcie potrafi pogorszyć parametry transmisyjne. To narzędzie działa jednak inaczej: jego zadaniem jest kontrolowane nacinanie i zdejmowanie powłoki izolacyjnej. Nie jest to też zaciskarka do końcówek. Zaciskarka ma zwykle matryce dopasowane do konkretnego typu złącza, na przykład tulejek kablowych, konektorów, wtyków modularnych RJ-45 albo końcówek oczkowych. Podczas zaciskania powstaje trwałe połączenie mechaniczno-elektryczne, a tutaj nie ma typowych gniazd matrycowych do deformowania końcówki. Łatwo się pomylić, bo wiele narzędzi instalatorskich ma podobną formę pistoletową lub szczypcową. Nie służy ono również do kształtowania wyprowadzeń elementów lutowanych. Taką czynność wykonuje się raczej małymi szczypcami precyzyjnymi, giętarką do wyprowadzeń rezystorów albo prostym przymiarem montażowym. Przy elementach elektronicznych chodzi o równe uformowanie nóżek przed lutowaniem, a nie o zdjęcie płaszcza z kabla. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd polega na rozpoznawaniu narzędzia tylko po ogólnym kształcie, bez zwrócenia uwagi na ostrza, prowadnice kabla i regulację głębokości cięcia. To właśnie te detale wskazują, że chodzi o ściągacz izolacji.