W tej sytuacji właściwym działaniem jest wymiana całej łączówki na nową. Łączówka LSA pracuje w technologii IDC, czyli styk nożowy nacina izolację żyły i dociska miedź w szczelinie sprężystego kontaktu. Jeżeli po kilkukrotnym, poprawnym wszyciu żyły nożem krosowniczym nadal nie ma kontaktu elektrycznego, to najczęściej oznacza uszkodzenie samego toru stykowego: rozgięcie, pęknięcie, utratę sprężystości albo uszkodzenie powierzchni kontaktowej. Tego nie traktuje się jako zwykłego zabrudzenia czy drobnej niedokładności montażowej. Zgodnie z dobrą praktyką instalacyjną osprzęt połączeniowy w torach telekomunikacyjnych ma zapewniać stabilny, powtarzalny i niskorezystancyjny styk. Jeśli element nie spełnia tej funkcji, wymienia się cały moduł, bo jest to szybsze, pewniejsze i bezpieczniejsze dla jakości linii. Moim zdaniem to jedna z tych napraw, gdzie kombinowanie zwykle wychodzi gorzej niż prosta wymiana. W praktyce na przełącznicy telefonicznej lub w szafie teletechnicznej taka decyzja ogranicza ryzyko późniejszych usterek okresowych, trzasków w torze, przerw przy poruszeniu kablem albo problemów z transmisją xDSL. Po wymianie łączówki warto ponownie wszyć żyły, sprawdzić ciągłość toru omomierzem lub testerem par i oznaczyć połączenie zgodnie z dokumentacją.
W przypadku łączówek LSA trzeba pamiętać, że sam styk jest elementem precyzyjnym i sprężystym, a połączenie powstaje przez wcięcie żyły miedzianej w szczelinę IDC. Jeżeli żyła była kilka razy poprawnie wszywana właściwym nożem krosowniczym, a mimo tego nadal nie ma kontaktu, to problem nie leży już raczej w technice wszycia. Częsty błąd myślowy polega na założeniu, że skoro nie przewodzi, to wystarczy coś przeczyścić albo mocniej docisnąć. W łączówkach LSA nie chodzi jednak o klasyczny styk śrubowy, gdzie nalot można czasem usunąć i połączenie wraca do normy. Preparat czyszczący nie odbuduje sprężystości kontaktu, nie naprawi pękniętej blaszki i nie sprawi, że rozgięty zacisk znów będzie trzymał żyłę z odpowiednią siłą. Mało tego, nadmiar chemii w osprzęcie może narobić bałaganu, zwłaszcza gdy preparat zostawi osad albo dostanie się tam, gdzie nie trzeba. Wymiana pojedynczego elementu stykowego też zwykle nie jest praktyczną i zalecaną metodą naprawy, bo łączówka LSA jest traktowana jako modułowy element osprzętu, który wymienia się w całości. Próba doginania styku nożem krosowniczym jest jeszcze gorszym pomysłem. Nóż służy do wprowadzania przewodu i odcinania nadmiaru żyły, a nie do mechanicznej naprawy kontaktów. Takie doginanie może uszkodzić sąsiednie tory, pogorszyć parametry przejściowe albo spowodować usterkę okresową, która wyjdzie dopiero po zamknięciu szafy. Z mojego doświadczenia takie prowizorki wracają później jako trudne do znalezienia przerwy, szumy albo niestabilna synchronizacja usług. Dobra praktyka jest prosta: uszkodzony moduł połączeniowy wymienić, a tor po naprawie pomierzyć.