Na oscylogramie trzeba odczytać wartość tętnień napięcia na wyjściu zasilacza, a nie całe napięcie 12 V. Wejście oscyloskopu jest ustawione na Y1/AC, więc składowa stała została odcięta i widzimy tylko zmienną składową tętnień. Czułość pionowa wynosi 20 mV/dz. Z wykresu widać, że przebieg od minimum do maksimum ma około 4 działki, czyli napięcie tętnień międzyszczytowe wynosi mniej więcej 4 · 20 mV = 80 mV. Współczynnik tętnień liczymy względem nominalnego napięcia wyjściowego zasilacza: $k = \frac{U_{tpp}}{U_0} \cdot 100\%$. Po podstawieniu wychodzi $k = \frac{0{,}08 V}{12 V} \cdot 100\% \approx 0{,}67\%$, czyli po zaokrągleniu około 0,7%. Moim zdaniem to bardzo praktyczny przykład, bo w serwisie zasilaczy często właśnie tak sprawdza się jakość filtracji po prostowniku i kondensatorach. Dobre praktyki pomiarowe mówią, żeby przy małych tętnieniach używać sprzężenia AC, odpowiedniej czułości mV/dz oraz krótkiej masy sondy, bo inaczej łatwo złapać zakłócenia z otoczenia i wynik będzie trochę z kosmosu. W zasilaczach dla urządzeń telekomunikacyjnych małe tętnienia są ważne, ponieważ nadmierna składowa zmienna może powodować zakłócenia pracy układów cyfrowych, szumy w torach analogowych albo niestabilność urządzeń końcowych.
Przy takim zadaniu najczęstszy błąd polega na tym, że z oscylogramu odczytuje się za dużą liczbę działek albo myli się napięcie międzyszczytowe z amplitudą jednej połówki przebiegu. Skala pionowa wynosi 20 mV na działkę, więc każda dodatkowo doliczona działka mocno zmienia wynik procentowy. Jeżeli ktoś przyjmie na przykład około 7 lub 9 działek zamiast około 4 działek od minimum do maksimum, to otrzyma wartości w okolicach 1,2% albo 1,5%. To nie wynika z rzeczywistego przebiegu, tylko z niedokładnego czytania siatki oscyloskopu. Trzeba patrzeć na różnicę między najwyższym i najniższym punktem tętnień, a nie na odległość od umownego poziomu 0 V. Poziom 0 V na ekranie przy sprzężeniu AC nie oznacza tu napięcia wyjściowego zasilacza równego zero, tylko punkt odniesienia dla samej składowej zmiennej. Jeszcze większe odchylenie, takie jak około 6%, zwykle bierze się z pomylenia miliwoltów z woltami albo z porównywania odczytu z oscyloskopu w niepoprawny sposób. Dla zasilacza 12 V tętnienia rzędu 80 mV dają mniej niż 1%, a nie kilka procent. Z mojego doświadczenia warto najpierw zapisać skalę: 20 mV/dz, potem policzyć działki pionowe, dopiero na końcu dzielić przez 12 V. Podstawa jest prosta: najpierw jednostki, potem wzór. W diagnostyce zasilaczy, UPS-ów i prostowników taka dokładność ma znaczenie, bo źle ocenione tętnienia mogą prowadzić do niepotrzebnej wymiany sprawnych kondensatorów albo, odwrotnie, do przeoczenia realnej usterki filtracji.