Do przetworzenia pliku tekstowego na plik dźwiękowy używany jest program typu
Syntezator mowy to właśnie to narzędzie, które służy do przetwarzania tekstu pisanego na mowę, czyli dźwiękowy odpowiednik tego, co widzisz na ekranie. Takie rozwiązania określa się skrótem TTS (Text-to-Speech). W branży bardzo często korzysta się z syntezatorów mowy w aplikacjach asystentów głosowych, systemach wsparcia dla osób niewidomych albo podczas automatycznego generowania nagrań lektorskich do filmów instruktażowych lub infolinii. Syntezatory mowy korzystają z algorytmów przetwarzania języka naturalnego, żeby tekst zabrzmiał jak najbardziej naturalnie, czasem wręcz nie do odróżnienia od prawdziwego człowieka – no, jeszcze nie zawsze, ale postęp jest ogromny! Warto zauważyć, że obecnie na rynku spotyka się zarówno rozwiązania sprzętowe, jak i programowe – takie jak np. Microsoft Azure Speech, Google Text-to-Speech czy open source’owy eSpeak. Moim zdaniem, umiejętność wykorzystania syntezatora mowy to już w tej chwili nie tylko ciekawostka, ale konkretna kompetencja. Jeśli będziesz rozwijać się w IT, często spotkasz się z TTS, zwłaszcza tam, gdzie liczy się dostępność i automatyzacja.
Wiele osób myśli, że do zamiany tekstu na dźwięk wystarczy zwykły edytor audio albo nawet edytor tekstu, bo przecież w obu przypadkach obrabiamy jakieś pliki. Jednak to nie do końca tak działa. Edytor audio, jak sam nazwa wskazuje, służy do edycji plików dźwiękowych – można nim wyciąć fragmenty nagrania, dodać efekty, poprawić jakość, ale nie ma funkcji przekształcania tekstu pisanego na mowę. To trochę jakby próbować napisać wypracowanie w Photoshopie – narzędzie kompletnie nie do tego celu. Z kolei edytor tekstu, np. Word czy Notepad, pozwala tylko i wyłącznie pisać i formatować tekst, ale nie generuje żadnych dźwięków na podstawie tego, co napiszemy. Niektórzy mogą kojarzyć biblioteki systemowe z funkcjami dźwiękowymi i to pewnie stąd bierze się zamieszanie. Biblioteki systemowe faktycznie mogą udostępniać niskopoziomowe funkcje do obsługi dźwięku czy tekstu, ale same z siebie nie realizują konwersji tekstu na mowę – trzeba do tego specjalistycznych algorytmów, które potrafią zamienić ciąg znaków na płynny, brzmiący jak ludzki głos dźwięk. W praktyce, w profesjonalnych zastosowaniach, korzysta się właśnie z syntezatorów mowy, które często są dostępne w formie dodatków do systemów lub rozbudowanych API chmurowych. Największy błąd logiczny przy wyborze złej odpowiedzi to mylenie narzędzi służących do edycji i prezentowania danych tekstowych czy dźwiękowych z narzędziami, które te dane aktywnie przetwarzają i przekształcają z jednej formy w drugą. To jest fundamentalna różnica i warto ją sobie dobrze przyswoić, bo w pracy technika informatyk, projektanta czy programisty takie rozróżnienia pojawiają się nieustannie.