Które rozszerzenie ma plik z dźwiękiem nieskompresowanym?
Plik z rozszerzeniem .wav to klasyczny przykład nieskompresowanego formatu dźwięku, znany i wykorzystywany w technice audio od lat dziewięćdziesiątych. WAV (czyli Waveform Audio File Format) bazuje na standardzie RIFF, który pozwala na przechowywanie dźwięku w postaci dokładnych próbek, bez żadnych strat jakościowych. Oznacza to, że kiedy nagrywasz dźwięk na przykład w studiu lub importujesz ścieżkę do programu DAW, plik .wav zachowuje pełne spektrum informacji audio – nic nie jest wycinane czy upraszczane, jak to bywa w formatach skompresowanych. Z mojego doświadczenia ten format to absolutna podstawa przy profesjonalnej obróbce dźwięku, masteringu czy archiwizacji ważnych materiałów. Standardowo pliki WAV mają rozdzielczość 16 lub 24 bity i częstotliwość próbkowania 44,1 lub 48 kHz, co daje bardzo wierny zapis sygnału, praktycznie bez słyszalnych zniekształceń. Branżowo uznaje się, że .wav to bezpieczny wybór, jeśli zależy ci na najwyższej jakości, chociaż zajmuje sporo miejsca na dysku. Warto też wiedzieć, że poza Windows WAV jest czytany przez praktycznie każde oprogramowanie muzyczne, co ułatwia wymianę plików między różnymi środowiskami. Moim zdaniem każdy, kto na poważnie zajmuje się dźwiękiem, powinien znać różnicę między .wav a formatami stratnymi – to po prostu podstawa branżowa, o której się nie zapomina.
Wielu osobom wydaje się, że popularność formatów takich jak mp3 czy ogg wynika z ich uniwersalności, ale to jednak nie są formaty nieskompresowane. MP3 to najbardziej rozpoznawalny format stratny – zastosowano w nim kompresję z utratą jakości, co pozwala na znaczną redukcję rozmiaru pliku, ale kosztem precyzji odwzorowania dźwięku. Owszem, mp3 znajdziemy wszędzie: w telefonach, playlistach, na YouTube, ale w produkcji muzycznej raczej się go unika jako formatu roboczego. OGG to z kolei otwarty standard kompresji, bardziej zaawansowany niż mp3 i często wykorzystywany w grach komputerowych oraz aplikacjach open source. Jednak, podobnie jak mp3, ogg poddaje dźwięk kompresji stratnej – część informacji ginie bezpowrotnie. WMA od Microsoftu to kolejny format stratny (choć istnieją też wersje bezstratne, ale te są rzadko używane i nie są domyślne). Z mojego doświadczenia użytkownicy często mylą pojęcie braku kompresji z brakiem strat – tymczasem tylko formaty takie jak WAV czy AIFF gwarantują zachowanie pełnej jakości dźwięku, bo nie stosują żadnych algorytmów usuwających dane. W branży audio przyjęło się, że to właśnie wav (lub czasem aiff) wykorzystuje się do archiwizacji, masteringu i wszędzie tam, gdzie liczy się wierność oryginału. Stosowanie formatów stratnych do pracy nad dźwiękiem na etapie produkcji czy miksu nie należy do dobrych praktyk, bo ogranicza możliwości późniejszej obróbki. W skrócie – jeśli zależy na jakości, omija się mp3, ogg i wma, pracując na plikach wav.