Program ImageReader przetwarzając plik graficzny do postaci edytowalnej, bazuje na technologii
Technologia OCR, czyli Optical Character Recognition, to absolutna podstawa przekształcania zeskanowanych obrazów lub zdjęć dokumentów na edytowalny tekst. Program ImageReader, wykorzystując OCR, analizuje graficzne reprezentacje liter i całych akapitów, żeby potem „zbudować” z nich wersję tekstową, którą można dowolnie kopiować, edytować czy przeszukiwać. Moim zdaniem w środowisku biurowym OCR to dziś wręcz konieczność – przez automatyzację archiwizacji dokumentów, szybkie tworzenie cyfrowych kopii faktur albo umów, aż po przetwarzanie zadanych przez nauczyciela skanów do Worda na lekcji. Branża IT stawia na solidne silniki OCR, jak Tesseract czy ABBYY FineReader, bo dają niezłą skuteczność rozpoznawania znaków nawet z trudnych jakościowo skanów, jeśli tylko dokument jest czytelny i kontrastowy. Warto wiedzieć, że OCR nie jest technologią idealną – czasami trzeba jeszcze poprawić literówki czy układ tekstu. Jednak rozszerza możliwości pracy z dokumentami, zwłaszcza jeśli ktoś działa z dużą ilością papierowych materiałów lub musi wprowadzać stare archiwa do systemów cyfrowych. Ciekawostka: OCR wspiera też osoby z niepełnosprawnościami, integrując się z innymi narzędziami jak screen readery. W praktyce – jeśli masz jakikolwiek plik graficzny z tekstem do wyciągnięcia, OCR to zawsze pierwszy krok. Z mojego doświadczenia stosując OCR, można niesamowicie przyspieszyć digitalizację i porządkowanie dokumentacji.
Wiele osób intuicyjnie myli różne technologie związane z przetwarzaniem informacji wizualnych i dźwiękowych. Zacznijmy od OBR – taki skrót nie funkcjonuje powszechnie w środowisku informatycznym, a bywa czasem mylony z OCR właśnie. Optical Barcode Recognition to niszowy przypadek, ale to nie jest standard w kontekście tekstu z obrazów. Screen Reader z kolei to zupełnie inna para kaloszy – to oprogramowanie, które czyta na głos treści tekstowe widoczne na ekranie komputera lub smartfona. Świetnie się sprawdza dla osób niewidomych czy niedowidzących, ale sam w sobie nie przetwarza obrazów na tekst – korzysta raczej z tego, co już jest dostępne jako tekst. Co ciekawe, niektóre screen readery mogą współpracować z OCR, ale same tej technologii nie implementują. Text to Speech natomiast to technika zamiany napisanego już tekstu na mowę syntetyczną. Stosowana jest szeroko w asystentach głosowych, GPS-ach czy przy automatyzacji pracy call-center. Ale znowu, najpierw trzeba mieć tekst w formie cyfrowej – nie obraz. Moim zdaniem mylenie tych rozwiązań bierze się z myślenia, że „wszystko co czyta lub przekłada coś na mowę, to jedno i to samo”, ale informatyka jest tu bezlitosna: każda technologia ma swoje konkretne przeznaczenie i zakres zastosowania. OCR to must-have jeśli chodzi o digitalizację zawartości graficznej, a pozostałe wymienione rozwiązania bazują już na danych tekstowych – przetwarzają treść, ale nie pozyskują jej z obrazów.