Bemar to urządzenie wykorzystywane w profesjonalnej gastronomii nie tylko do podtrzymywania temperatury zup, ale ogólnie do ekspedycji dań gorących na różnego typu przyjęciach. Na przyjęciu angielskim, gdzie często serwis odbywa się z wózka lub bufetu, kluczowe jest zachowanie odpowiedniej temperatury potraw – zarówno ze względów smakowych, jak i sanitarnych. Tak naprawdę, trzymanie zupy w bemarze pozwala nie tylko na utrzymanie właściwej konsystencji, ale też zabezpiecza ją przed przypaleniem, bo podgrzewanie następuje tu pośrednio – przez gorącą wodę. Właśnie to odróżnia bemar od innych urządzeń grzewczych. Moim zdaniem, to wręcz podstawa w każdej większej kuchni, gdzie serwuje się zupy w dużych ilościach i trzeba zadbać, by każda porcja była ciepła. W praktyce, obsługa przyjęcia angielskiego wymaga od kelnera sprawnego i eleganckiego podawania dań – bemar umożliwia płynną, bezpieczną i estetyczną ekspedycję zupy, bez konieczności ciągłego dogrzewania jej na kuchni. Z tego co zauważyłem, zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi i normami HACCP, korzystanie z bemaru to wręcz wymóg podczas obsługi bankietów, bo gwarantuje stabilność temperatury i bezpieczeństwo żywności. Oczywiście, warto pamiętać o regularnym uzupełnianiu wody w bemarze i sprawdzaniu stanu technicznego urządzenia – to niby drobiazgi, ale mają spory wpływ na jakość serwisu.
Wybierając urządzenie do ekspedycji zupy na przyjęciu angielskim, można natrafić na kilka mylnych przekonań co do tego, które sprzęty nadają się do tego celu. Warnik, choć wygląda na pierwszy rzut oka dość podobnie do bemaru i rzeczywiście służy do podgrzewania cieczy, to jednak jego główną funkcją jest zagotowywanie i przechowywanie wrzątku lub dużych ilości wody do herbaty, kawy czy innych napojów gorących. W praktyce zupę w warniku łatwo przegrzać albo nawet doprowadzić do zagotowania, co nie jest pożądane podczas serwowania – zupa traci wtedy aromat i odpowiednią konsystencję. Z kolei saturator bardzo często bywa mylony z innymi urządzeniami, bo słowo jest dość starej daty. Saturator jednak, zgodnie z definicją, służy do nasycania wody dwutlenkiem węgla, czyli po prostu do produkcji wody sodowej albo innych napojów gazowanych. W kontekście gastronomii nie znajduje on żadnego zastosowania przy ekspedycji potraw gorących, a tym bardziej zup. Salamander to natomiast zupełnie odmienny sprzęt – to grill górny, wykorzystywany na przykład do przyrumieniania potraw, zapiekania lub gratynowania. Często spotykam się z błędnym przekonaniem, że salamander może podgrzewać dania w ogóle, ale w praktyce zupełnie nie nadaje się on do podtrzymywania temperatury zupy – może wręcz spowodować jej przypalenie i utratę właściwej tekstury. Typowym błędem myślowym jest tu traktowanie każdego urządzenia grzewczego jako uniwersalnego. W branży gastronomicznej każde urządzenie ma swoje jasno określone zadania, a w przypadku serwowania zupy na przyjęciach angielskich, tylko bemar spełnia wszystkie wymogi związane z bezpieczeństwem, temperaturą i wygodą obsługi – pozostałe opcje są nietrafione i wynikają albo z nieporozumień, albo braku praktycznego doświadczenia w pracy na większych imprezach.