Muddler, czyli tłuczek barmański, to podstawowe narzędzie każdej osoby pracującej za barem, szczególnie przy przygotowywaniu drinków typu mojito, caipirinha albo smash. To właśnie muddler pozwala w odpowiedni sposób rozgniatać owoce, świeże zioła czy przyprawy bez ich rozdrabniania na miał, tylko uwalniając olejki eteryczne i soki. Dzięki temu napój nabiera głębi smaku i oryginalnych aromatów, których nie da się uzyskać innymi narzędziami. Z mojego doświadczenia, im solidniejszy muddler (najlepiej drewniany lub z grubego plastiku), tym lepiej rozdrabnia miętę czy cytrusy bez ich miażdżenia i uzyskiwania goryczki. W branży barmańskiej przyjęło się wręcz, że muddler to znak dobrego barmana – ktoś, kto potrafi z niego korzystać, wie jak wydobyć z produktów to, co najlepsze. Jasne, można próbować używać innych rzeczy, ale żadna nie daje takiej kontroli i efektu. Technika muddlingu jest często omawiana na kursach barmańskich, bo od tego naprawdę zależy jakość wielu koktajli. W praktyce wystarczy kilka ruchów muddlerem, żeby liście mięty zaczęły wydzielać swój zapach, a cytryna – puściła sok. Krótko mówiąc – nie ma co kombinować, muddler to must-have, jeśli myśli się o robieniu profesjonalnych, pełnych smaku drinków.
Dość często zdarza się, że osoby zaczynające przygodę z barem mylą narzędzia używane do przygotowywania koktajli, co wynika głównie z podobieństwa nazw albo nieznajomości ich funkcji. Jigger to zupełnie inny przyrząd – służy do precyzyjnego odmierzania ilości alkoholu, najczęściej w mililitrach, i pozwala zachować powtarzalność smaków oraz proporcji w drinkach. Używanie jiggera zamiast muddlera byłoby po prostu niepraktyczne i prowadziłoby do nieodpowiedniej konsystencji składników. Z kolei młynek kojarzony jest głównie z rozdrabnianiem twardych produktów, takich jak kawa albo przyprawy, a nie z ręcznym, kontrolowanym rozgniataniem delikatnych ziół czy owoców. Poza tym młynek zupełnie nie nadaje się do pracy z mokrymi składnikami – wręcz przeciwnie, zioła po zetknięciu z mechanizmem tracą teksturę i aromat. Dyspenser natomiast to urządzenie zaprojektowane do dozowania płynów, na przykład syropów czy alkoholu, i nie ma żadnej funkcji zbliżonej do rozgniatania czegokolwiek. Z mojego punktu widzenia, wybieranie któregokolwiek z tych narzędzi zamiast muddlera wynika z nieznajomości standardów pracy w barze oraz specyfiki obróbki składników na świeżo. Praktyka pokazuje, że tylko muddler pozwala uzyskać właściwy balans między rozdrobnieniem a wydobyciem aromatu, co jest kluczowe w profesjonalnym barmaństwie. Takie pomyłki są dość powszechne na początku nauki, ale warto od razu wyrobić sobie nawyk korzystania z odpowiednich narzędzi, bo wpływa to nie tylko na jakość koktajli, ale też na tempo pracy i satysfakcję gości.