System HACCP to podstawa zarządzania bezpieczeństwem żywności w gastronomii. Chodzi tu dokładnie o to, żeby zidentyfikować i opisać Krytyczne Punkty Kontroli, czyli te etapy procesu, w których można coś popsuć tak, że żywność stanie się niebezpieczna – i wtedy trzeba mieć procedurę, jak to sprawdzać i jak reagować. Moim zdaniem, to jest chyba najbardziej praktyczny system, bo wymusza takie myślenie na chłodno: co naprawdę grozi klientowi i gdzie łatwo przeoczyć błąd. Przykład? Gotowanie mięsa – kontrolujesz, czy temperatura osiąga te wymagane co najmniej 75°C w środku, bo inaczej jakieś bakterie mogą przetrwać. HACCP, w porównaniu do innych systemów, nie skupia się tylko na ogólnej czystości czy dobrych praktykach, tylko wprost na analizie zagrożeń i punktach, gdzie trzeba być szczególnie czujnym. W branży mówi się, że kto nie zna swoich CCP (Critical Control Points), ten działa na ślepo. Co ważne, wdrożenie HACCP to już nie jest tylko wybór szefa czy „fanaberia” – to jest obowiązek prawny dla większości zakładów gastronomicznych w Polsce. Odpowiednia dokumentacja i regularne monitorowanie tych punktów to ochrona dla firmy i gwarancja, że klient dostaje produkt bezpieczny. Kto raz dobrze rozpracuje swój HACCP, potem już nie wyobraża sobie pracy bez tej kontroli – nawet jeśli na początku to wydaje się biurokracją.
Często spotykam się z sytuacją, w której osoby zaczynające przygodę z gastronomią mylą pojęcia typu GMP, GHP czy nawet QAFP z tym, co faktycznie jest esencją systemu HACCP. Generalnie, GMP (Dobra Praktyka Produkcyjna) i GHP (Dobra Praktyka Higieniczna) to takie podstawy, trochę jak fundament domu: dotyczą ogólnego porządku, higieny, czystości narzędzi, stanu technicznego pomieszczeń czy warunków przechowywania. Są konieczne, ale nie wystarczy ich przestrzegać, żeby zagwarantować bezpieczeństwo żywności – bo nie analizują konkretnych ryzyk związanych z procesem produkcji i nie każą wyznaczać tzw. Krytycznych Punktów Kontroli. Z kolei QAFP, czyli System Gwarantowanej Jakości Żywności, to bardziej znak jakości i marketing niż narzędzie do analizy zagrożeń. Jego główny cel to potwierdzenie, że produkt pochodzi z określonego systemu produkcji – spełnia wyższe standardy, ale nie prowadzi do szczegółowego rozpoznania miejsc, gdzie powstaje zagrożenie mikrobiologiczne czy chemiczne w codziennej pracy kuchni. Typowym błędem jest traktowanie wszystkich tych systemów jako zamienne, a tymczasem tylko HACCP wymaga rozpisania etapów procesu, wskazania punktów kontrolnych i wdrożenia konkretnych procedur działania w sytuacji odchylenia od normy. Moim zdaniem, ta różnica jest kluczowa: HACCP to narzędzie aktywne, prewencyjne, które działa na poziomie każdego procesu technologicznego. Błędne odpowiedzi wynikają najczęściej z braku doświadczenia w praktycznym stosowaniu tych systemów – w teorii nazwy brzmią podobnie, ale ich cele i efekty są zupełnie różne. Przestrzeganie ogólnej higieny lub stosowanie znaków jakości nie zastąpi analizy i kontroli typowych punktów ryzyka w codziennej produkcji gastronomicznej.