Właśnie tak, witamina C to główny składnik odżywczy, który ulega szybkiemu rozkładowi podczas długotrwałego przechowywania korzeni chrzanu w temperaturze 12°C. To jest dość istotne, bo przechowywanie warzyw korzeniowych, zwłaszcza tych bogatych w witaminę C, wymaga przede wszystkim niskiej temperatury i odpowiedniej wilgotności. W praktyce przemysł spożywczy uznaje optymalny zakres dla chrzanu za 0-2°C, najlepiej przy wysokiej wilgotności powietrza (powyżej 90%). Takie warunki pozwalają ograniczyć straty witaminy C, która jak wiadomo jest bardzo wrażliwa na podwyższoną temperaturę, obecność tlenu i światło. Przechowywanie chrzanu przez 7 miesięcy w 12°C to już prawie pewny przepis na znaczny ubytek tej witaminy – nawet do 50% wartości wyjściowej. Warto pamiętać, że witamina C to nie tylko ważny antyoksydant, ale też składnik wpływający na odporność i ogólną jakość spożywczą produktu. W handlu czy zakładach przetwórczych często zwraca się na to uwagę, bo świeżość i wartość odżywcza są kluczowe dla konsumentów. Z mojego doświadczenia, jeśli chrzan ma być przechowywany dłużej, to tylko w możliwie najniższej temperaturze, a najlepiej od razu przerabiać go na produkty o przedłużonej trwałości. Ta kwestia bywa czasem bagatelizowana, ale w praktyce technologa żywności to naprawdę ważne zagadnienie.
W przypadku korzenia chrzanu przechowywanego przez długi czas w temperaturze 12°C najważniejszym problemem technologicznym nie jest utrata witamin typu B12, D czy H. Witamina B12 w ogóle nie występuje naturalnie w roślinach – jest produkowana wyłącznie przez mikroorganizmy i obecna w produktach pochodzenia zwierzęcego. Gdyby więc ktoś myślał, że chrzan może tracić witaminę B12, to to jest typowe nieporozumienie wynikające z braku znajomości biochemicznych różnic między produktami roślinnymi a zwierzęcymi. Witamina D także nie jest znaczącym składnikiem chrzanu. Znajduje się głównie w tłustych rybach, jajach czy grzybach, a rośliny praktycznie nie zawierają jej w istotnych ilościach. Witamina H (czyli biotyna) jest rzeczywiście obecna w wielu roślinach, ale jej stabilność jest dużo większa niż witaminy C. Nawet przy przechowywaniu w wyższych temperaturach nie obserwuje się tak dużych strat. Typowym błędem jest założenie, że każda witamina w korzeniu chrzanu znika w podobnym tempie – tymczasem to właśnie witamina C, jako substancja bardzo nietrwała, ulega największym stratom w warunkach nieoptymalnego przechowywania. Witamina C jest silnie wrażliwa na temperaturę, tlen i światło; już niewielkie podwyższenie temperatury istotnie przyspiesza jej rozkład. Widać to nawet w praktyce domowej, gdzie długo przechowywane warzywa smakują inaczej i tracą właściwości odżywcze. Z punktu widzenia technologii żywności – czy nawet zwykłej domowej praktyki – zawsze należy pamiętać, że witamina C jest pierwsza „do stracenia” gdy mowa o przechowywaniu roślin jadalnych w cieplejszych warunkach. Stąd, wybierając inną odpowiedź niż witamina C, można łatwo wpaść w pułapkę uproszczeń i ogólników, nie uwzględniając charakterystyki chemicznej poszczególnych witamin i warunków ich stabilności.