Błyszczące oczy to jeden z najważniejszych i łatwych do sprawdzenia wskaźników świeżości ryby. W praktyce zawodowej, szczególnie w gastronomii i handlu, bardzo często pierwszą rzeczą, na którą patrzy inspektor czy kucharz, są właśnie oczy ryby. Świeża ryba ma oczy przejrzyste, wypukłe, a źrenica jest wyraźnie zaznaczona. Jeśli oczy stają się mętne, zapadnięte lub szare, to prawie na pewno ryba już zaczęła się psuć. Moim zdaniem to taki szybki trik – zanim powąchasz czy dotkniesz, wystarczy rzut oka. W wielu podręcznikach dla techników żywienia oraz według wytycznych Sanepidu, właśnie błyszczące, przejrzyste oczy są wymieniane jako pierwsza cecha wskazująca na świeżość produktu rybnego. Warto to zapamiętać, bo podczas zakupów na targu czy w hurtowni można dzięki temu uniknąć przykrych niespodzianek. Z mojego doświadczenia wynika, że klienci bardzo często dają się nabrać na mylący wygląd łusek czy śluzu, a oczy trudniej „podrasować”. Dobrą praktyką jest zawsze łączyć ocenę oczu z innymi cechami, jak zapach czy wygląd skrzeli, ale oczy to podstawa i najszybszy test. Nawet zawodowi kucharze często zaczynają od tej oceny.
Wielu początkujących myśli, że skrzela czy łuski są ważniejsze od oczu – to częsty błąd. Skrzela rzeczywiście mówią dużo o świeżości, ale brunatny kolor świadczy o tym, że ryba już leży od dłuższego czasu, a procesy gnilne ruszyły na dobre. U świeżej ryby skrzela są intensywnie czerwone lub różowe, błyszczące i bez nieprzyjemnego zapachu. Jeśli są brunatne, to niestety produkt nie nadaje się już do spożycia według podstawowych standardów branżowych i zasad HACCP. Matowe łuski także wskazują na utratę świeżości. Zdrowa, świeża ryba ma łuski przylegające, lśniące, a jej skóra jest elastyczna i śliska. Matowość czy łuszczenie to efekt przesuszenia albo przechowywania w nieodpowiednich warunkach. Z kolei mętny śluz pojawia się, gdy ryba przestaje być świeża i zaczyna wydzielać związki gnilne – śluz staje się lepki, mleczny, czasem wręcz śmierdzący. To znak, że produkt jest już po terminie. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu ludzi skupia się na jednym wskaźniku, zapominając o kompleksowej ocenie – a przecież świeżość ryby powinno się sprawdzać wielokierunkowo: od oczu, przez skrzela, łuski aż po zapach. Zawsze warto pamiętać o tych podstawach, bo złudne wrażenie czystości łusek czy kolorystyki nie zastąpi oceny najważniejszych cech. W praktyce branżowej osoba odpowiedzialna za przyjęcie towaru powinna znać te różnice i umieć je właściwie interpretować, by uniknąć ryzyka serwowania nieświeżych produktów.