Smażenie jest podstawową techniką przygotowywania churros, tej klasycznej przekąski z kuchni hiszpańskiej, a właściwie też latynoamerykańskiej. To właśnie poprzez smażenie w głębokim tłuszczu uzyskujemy charakterystycznie chrupiącą skórkę na zewnątrz i miękki środek – coś, co kojarzy się każdemu miłośnikowi churros. Z mojego doświadczenia, bardzo ważne jest utrzymanie odpowiedniej temperatury tłuszczu – najlepiej w okolicach 175–185°C. Zbyt niska temperatura sprawi, że ciasto nasiąknie tłuszczem i będzie mdłe, a zbyt wysoka może doprowadzić do przypalenia z zewnątrz i niedosmażenia środka. Właśnie dlatego stosuje się frytkownice lub garnki z termometrem – to taki standard w profesjonalnych kuchniach. Smażenie to metoda, która pozwala na szybkie utrwalenie struktury ciasta i wydobycie intensywnego smaku, szczególnie jeśli churros posypiemy cukrem z cynamonem lub podamy z gorącą czekoladą. W praktyce, większość tradycyjnych przepisów i wytycznych gastronomicznych podkreśla znaczenie smażenia głębokiego, bo tylko ono zapewnia churrosom autentyczny charakter. Co ciekawe, w niektórych regionach churros przygotowuje się na oleju słonecznikowym, a gdzie indziej na oliwie, ale sama metoda – smażenie – pozostaje niezmienna. Według mnie, znajomość tej techniki to absolutna podstawa w zawodzie kucharza, bo smażenie głębokie wykorzystuje się nie tylko przy churros, ale też przy innych ciastach czy deserach. To po prostu jedna z kluczowych kompetencji kucharskich.
Wybierając nieprawidłową metodę obróbki termicznej dla churros, łatwo wpaść w pułapkę myślenia o technikach powszechnie stosowanych do innych potraw mącznych, ale niepasujących do tej konkretnej receptury. Duszenie to sposób przeznaczony głównie dla mięs czy warzyw – wymaga obecności płynu i niskiej temperatury, co zupełnie nie pasuje do struktury ciasta na churros, które powinno być chrupiące i wyrośnięte, a nie wilgotne i miękkie. Gotowanie z kolei sprawdzi się przy makaronach, kluskach, pierogach czy pyzach, ale churros tracą swoje właściwości, jeśli zanurzyć je w wodzie – całe ciasto by się rozpadło lub przynajmniej nabrało gumowatej konsystencji. Tu nie chodzi tylko o teksturę, ale i o smak: smażenie pozwala na powstanie tzw. reakcji Maillarda, która nadaje wypiekom i smażonym produktom unikalny aromat i kolor. Grillowanie natomiast to technika, gdzie ciepło oddziałuje głównie od góry lub od dołu, najczęściej przy potrawach białkowych lub warzywach – ciasto churros nie miałoby szans na równomierne wypieczenie, a w dodatku nie powstałaby ta charakterystyczna, złocista skórka. Moim zdaniem wiele osób wybiera inne metody, bo wydają się zdrowsze lub prostsze, ale w przypadku tradycyjnych churros to właśnie smażenie gwarantuje najlepszy efekt i spełnia standardy branżowe. Ważne jest, by rozumieć specyfikę danego produktu i nie przenosić automatycznie technik z innych dań – w gastronomii znajomość odpowiednich procesów obróbki cieplnej decyduje o jakości finalnego produktu i o satysfakcji gości. Churros z duszenia, gotowania lub grilla po prostu nie byłyby churrosami – i to nie tylko z powodu tradycji, ale także ze względów czysto technologicznych.