Bliny klasycznie przygotowuje się poprzez smażenie na rozgrzanej patelni z odrobiną tłuszczu – najczęściej masła klarowanego lub oleju roślinnego. To właśnie smażenie umożliwia uzyskanie charakterystycznej złocistej, lekko chrupiącej skórki, jednocześnie zachowując miękki środek ciasta. W kuchni profesjonalnej i w praktyce zakładów gastronomicznych stosuje się najczęściej patelnie z powłoką nieprzywierającą, co pozwala ograniczyć ilość tłuszczu i zachować odpowiednią fakturę oraz walory smakowe. Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu na bliny – tylko smażenie wydobywa z nich to, co najlepsze. Branżowe standardy jasno wskazują, że jest to metoda zalecana, szczególnie przy produkcji na większą skalę, bo pozwala zachować powtarzalność jakości. Warto też pamiętać, że w zależności od regionu smaży się je na różnym tłuszczu, a to też wpływa na smak końcowy. Krótkie smażenie ułatwia kontrolę stopnia wypieczenia i eliminuje ryzyko przesuszenia, co często przytrafia się podczas innych metod. Przygotowując bliny w domu czy w gastronomii, zawsze warto rozgrzać patelnię do odpowiedniej temperatury i nie przesadzać z ilością tłuszczu – wtedy bliny będą lekkie i puszyste, dokładnie takie, jakie być powinny.
Wybór niewłaściwej metody obróbki termicznej może diametralnie zmienić finalny efekt w przypadku blinów. Duszenie, choć popularne w kuchni przy mięsie czy warzywach, nie sprawdzi się przy cienkim cieście naleśnikowym, bo zamiast chrupiącej, złocistej skórki dostaniemy rozmiękczony, często nieapetyczny produkt. Czasami spotykałem się z próbami duszenia blinów pod przykryciem, ale to powodowało, że były one ciężkie i pozbawione typowego aromatu smażenia. Gotowanie natomiast, choć kluczowe przy pierogach czy knedlach, całkowicie nie pasuje do blinów. Zamiast puszystych krążków otrzymalibyśmy coś w rodzaju ciastka na parze – bez tej charakterystycznej faktury i smaku, do którego przyzwyczaiły nas kuchnie Europy Wschodniej. Grillowanie może wydawać się kuszące, szczególnie dla osób kochających chrupiące potrawy, ale bliny są zbyt delikatne i płynne w konsystencji surowego ciasta, by utrzymać się na ruszcie bez rozlewania i przywierania. Często spotykam się z przekonaniem, że każda obróbka cieplna się nada – niestety w kuchni liczy się nie tylko temperatura, ale i sposób przekazywania ciepła. Smażenie na patelni daje możliwość precyzyjnego sterowania procesem, co jest kluczowe, gdy zależy nam na idealnej strukturze i wyglądzie gotowego produktu. Tak naprawdę, wybierając inne metody, nie uzyskamy tych samych efektów organoleptycznych, które są standardem w branży gastronomicznej. Warto pamiętać, że dobór metody obróbki zawsze powinien wynikać ze specyfiki danego dania, a nie z przyzwyczajeń czy ogólnego podejścia do gotowania.