Tradycyjny klops z masy mielonej najczęściej przygotowuje się właśnie przez pieczenie, co wynika nie tylko z technologii gastronomicznej, ale też z oczekiwań smakowych i strukturalnych. Pieczenie pozwala na równomierne ścięcie białek na całej powierzchni masy, co skutkuje zwartą, ale jednocześnie soczystą konsystencją i charakterystycznym aromatem. Moim zdaniem to jedna z najlepszych metod, bo umożliwia wydobycie głębi smaku z przypraw, które dodajemy do mięsa – choćby majeranku czy czosnku. Pieczenie klopsa w temperaturze 170–180°C sprawia, że powierzchnia lekko się zrumieni, a środek pozostaje miękki. To typowe dla receptur domowych, ale też zgodne z wytycznymi w branży gastronomicznej. Warto zauważyć, że pieczenie daje też dużą kontrolę nad stopniem wypieczenia – w przeciwieństwie do gotowania czy duszenia, gdzie łatwo o rozpad masy lub utratę smaku. Praktycznie wszędzie, od kuchni szkolnych po restauracje, jeśli ktoś mówi o klopsie, to ma na myśli wersję pieczoną. Rzadko kiedy spotyka się inne techniki przy tym daniu, bo po prostu nie dają tak dobrego efektu końcowego. Warto zapamiętać, że właściwa obróbka cieplna to połowa sukcesu przy klopsie – pieczenie pozwala osiągnąć nie tylko bezpieczeństwo mikrobiologiczne, ale też idealny smak i wygląd.
Wiele osób sądzi, że skoro mięso mielone można podsmażać, dusić albo gotować, to któraś z tych technik będzie dobra do przygotowania klopsa, ale moim zdaniem to typowy przykład pomyłki wynikającej z mylenia różnych rodzajów potraw z mięsa mielonego. Duszenie sprawdza się świetnie w przypadku potraw takich jak gołąbki czy pulpety w sosie, gdzie zależy nam na soczystości i przesiąknięciu mięsa smakiem płynu, ale w przypadku klopsa otrzymamy zbyt miękką, czasem nawet rozwalającą się strukturę – zupełnie nie tę, którą kojarzy się z klasycznym klopsem. Smażenie natomiast to technika zarezerwowana raczej dla kotletów mielonych, gdzie cienka warstwa mięsa szybko się ścina i tworzy chrupiącą skórkę. Smażony klops nie będzie miał tej zwartej, lekko wilgotnej konsystencji, tak charakterystycznej dla pieczonego. Gotowanie również nie daje pożądanego efektu – mięso mielone gotowane w wodzie czy rosole robi się blade, traci część aromatu do płynu i nie uzyskuje apetycznego wyglądu ani zrumienionej powierzchni. Myślę, że sporo osób kieruje się tu schematem znanym z przygotowywania pulpetów, ale klops to coś innego i wymaga innego podejścia. Z punktu widzenia profesjonalnej kuchni, ale i domowych wytycznych, tylko pieczenie zapewnia odpowiednie parametry cieplne, dając zarazem bezpieczeństwo mikrobiologiczne i właściwy efekt sensoryczny – struktura, smak, kolor i aromat. Warto pamiętać, że każda technika obróbki cieplnej daje inny rezultat, dlatego w przypadku klopsa tylko pieczenie gwarantuje sukces. Wybierając inną metodę, można nieświadomie zepsuć to danie – a przecież chodzi o to, by smakowało jak u babci.