Odpowiedź emulgujące jest jak najbardziej trafiona, bo właśnie ta właściwość jaj pozwala na stworzenie stabilnej emulsji, jaką jest majonez. Cały myk polega na tym, że żółtko jajka zawiera lecytynę, czyli naturalny emulgator. Dzięki niej tłuszcz (np. olej) i woda (czyli np. ocet, sok z cytryny) mogą się połączyć w gładką, kremową masę, a nie rozwarstwić. Bez emulgowania nic by z tego nie wyszło – majonez by się zwyczajnie rozdzielił. Praktycznie każda kuchnia, czy to domowa, czy przemysłowa, korzysta z tej techniki. Moim zdaniem, warto wiedzieć, że emulgowanie to nie tylko majonez – ta zasada działa też przy robieniu sosów typu aioli czy holenderskiego. Branżowe standardy gastronomiczne, szczególnie w produkcji żywności, jasno wskazują, że żółtko jaja to jeden z najlepszych emulgatorów naturalnych i właśnie dlatego jest tak często stosowane. Co ciekawe, w dużych zakładach zamiast całych jaj wykorzystuje się często proszek jajeczny, ale i tak liczy się zawartość lecytyny. Trochę praktycznie: gdy majonez się zwarzy, to znaczy, że emulsja nie wyszła – wtedy trzeba powoli dodawać nowe żółtko i mieszać. Takie eksperymenty warto robić samemu, żeby zrozumieć, jak działa kuchnia od środka. Uważam, że każda osoba pracująca w gastronomii powinna rozumieć ten proces, bo to podstawa do wielu innych technologii kulinarnych.
Podczas robienia majonezu wokół jaj narosło kilka popularnych mitów technicznych. Wiele osób sądzi, że majonez powstaje dzięki właściwościom sklejającym czy nawet spulchniającym jaj, pewnie dlatego, że w innych kontekstach jaja rzeczywiście pełnią takie funkcje – np. przy robieniu kotletów mielonych albo ciast. Jednak to nie ma bezpośredniego przełożenia na majonez. W rolach sklejających jaja sprawdzają się świetnie w panierkach albo jako spoiwo w farszach, gdzie chodzi o związanie składników, ale podczas produkcji majonezu najważniejsze jest właśnie emulgowanie, czyli zdolność do łączenia dwóch normalnie niełączących się cieczy. Spulchnianie natomiast to efekt wykorzystywany przy wypiekach, zwłaszcza kiedy białka ubija się na pianę – wtedy powietrze zostaje uwięzione w strukturze jajka i produkt końcowy robi się lekki, puszysty. W majonezie ten mechanizm nie zachodzi, bo tu nie zależy nam na wprowadzeniu powietrza, tylko na stabilnej, gładkiej konsystencji. Zagęszczanie z kolei rzeczywiście może się pojawić w kontekście sosów z dodatkiem jaj, ale nie jest to główny proces przy majonezie – tu konsystencję uzyskujemy dzięki rozproszeniu tłuszczu w wodzie, a nie z powodu wiązania przez białko. Częsty błąd to mylenie tych procesów – kucharze początkujący często szukają analogii do innych technik kulinarnych i stąd biorą się nieporozumienia. Z mojego doświadczenia to właśnie zrozumienie, że tajemnicą majonezu jest emulgowanie, pozwala lepiej opanować nie tylko robienie majonezu, ale i innych sosów opartych na emulsji.