W tej sytuacji prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z logicznego rozłożenia miejsc przy stole o zadanych wymiarach. Stół ma długość 2,9 metra, a nakrycia ustawiamy tylko po dłuższych bokach. Zasada, że odległość pomiędzy środkami nakryć to 70 cm, a od krawędzi do pierwszego nakrycia jest 40 cm, jest standardem w branży gastronomicznej – pozwala na wygodę i swobodę ruchów przy stole, co jest kluczowe przy profesjonalnej obsłudze. Rozkładając nakrycia, należy policzyć, ile pełnych odcinków o długości 70 cm (odstęp między nakryciami), zmieści się pomiędzy dwoma punktami oddalonymi od siebie o 2,1 m (2,9 m długości stołu minus dwa razy 40 cm od krawędzi). To daje (2,9 – 0,8) / 0,7 = 3 nakrycia na jednej stronie, ale ponieważ są dwie strony, mnożymy przez 2 – wychodzi 6, ale jeśli rozrysujesz sobie to na papierze, zobaczysz, że można dodać po jednym nakryciu na każdym końcu, bo pierwsze i ostatnie 40 cm to miejsca na dodatkowe osoby przy skrajnych pozycjach. Takie rozwiązania często stosują doświadczeni organizatorzy eventów czy kelnerzy w restauracjach. Moim zdaniem, umiejętność praktycznego rozplanowania przestrzeni przy stole to jedna z podstawowych kompetencji w gastronomii oraz podczas planowania bankietów czy wesel. Ta wiedza przydaje się nie tylko zawodowo, ale i podczas rodzinnych uroczystości.
Przy planowaniu liczby nakryć na stole o określonej długości bardzo łatwo popełnić błąd w liczeniu miejsc, jeśli nie uwzględni się odległości od krawędzi oraz minimalnych odstępów wymaganych dla komfortu gości. Często spotykany błąd polega na mechanicznej próbie podzielenia całkowitej długości stołu przez standardowy odstęp (np. 70 cm), bez odjęcia strefy brzegowej po obu stronach. Standardy branżowe zakładają, że pierwsze nakrycie nie może być ustawione bezpośrednio przy końcu stołu – właśnie dlatego jest zachowana odległość 40 cm. Jeśli pominiemy tę informację, wychodzi zbyt duża liczba miejsc lub nakrycia są zbyt blisko siebie, co utrudnia swobodne spożywanie posiłku. Z drugiej strony, niektórzy zbyt ostrożnie szacują, zostawiając za dużo wolnego miejsca i przez to ograniczają liczbę gości, co nie jest efektywne ani pod względem ekonomicznym, ani praktycznym. Często spotykam się z przekonaniem, że lepiej postawić mniej nakryć, żeby "każdy miał luz", ale w profesjonalnych sytuacjach liczy się także optymalne wykorzystanie przestrzeni zgodnie z zasadami ergonomii i komfortu gościa. Dobrym nawykiem jest rozrysowanie sobie układu na kartce lub użycie narzędzi do wizualizacji ustawienia stołu. Pamiętaj też, że każdy błąd w obliczeniach skutkuje niewłaściwą organizacją przyjęcia, co może rzucać cień na całość wydarzenia. Dobre praktyki branżowe zawsze zakładają szczegółową analizę i przemyślane rozplanowanie miejsc – to podstawa profesjonalizmu w gastronomii i hotelarstwie.