To śniadanie to klasyczny przykład tzw. „English breakfast”, czyli śniadania angielskiego. Widać tutaj charakterystyczne elementy: jajko sadzone, fasolkę w sosie pomidorowym, kiełbaskę, grillowane pomidory, pieczarki i często także jakąś formę mięsa lub wędliny oraz smażone pieczywo, czasami też hash brown. Takie śniadanie jest bardzo sycące, bogate w białko i tłuszcze, przez co idealnie sprawdza się jako solidny posiłek na rozpoczęcie dnia, szczególnie w klimacie brytyjskim. Niektórzy uważają, że to jedno z najważniejszych dań kuchni brytyjskiej i wręcz symbol narodowy. W branży hotelarskiej i gastronomicznej warto znać standardową kompozycję śniadania angielskiego, bo jest to częste zamówienie zwłaszcza w hotelach międzynarodowych. Moim zdaniem warto również pamiętać, że wersje śniadania mogą się lokalnie różnić – np. w Irlandii czy Szkocji, ale baza zawsze jest podobna. Praktycznie, podając takie śniadanie, należy zadbać o odpowiednią temperaturę, świeżość składników oraz estetyczne ułożenie na talerzu. Z własnych obserwacji wiem, że goście doceniają, jeśli produkty są chrupiące, a jajko ma dobrze ściętą białko i płynne żółtko – to takie drobne szczegóły, które robią różnicę.
Bardzo często na talerzu śniadaniowym można się pomylić, bo w różnych kulturach występują podobne elementy, ale tu szczegóły mają kluczowe znaczenie. Śniadanie greckie to raczej lekki posiłek – w jego skład wchodzą np. oliwki, feta, pomidory, pieczywo czy jogurt, a nie ciężkie składniki typu kiełbasa czy smażone jajko. Kuchnia hiszpańska natomiast stawia na zupełnie inny zestaw – typowe śniadanie to churros z czekoladą, tortilla de patatas albo pan con tomate, czyli chleb z pomidorem. Z kolei śniadanie wiedeńskie bazuje głównie na pieczywie, maśle, dżemie, czasem gotowanym jajku, kiełbasie wiedeńskiej, bardzo rzadko pojawiają się tam tak sycące i tłuste składniki jak fasolka czy hash brown. W odpowiedziach nietrudno zauważyć typowy błąd myślowy: sugerowanie się jednym czy dwoma składnikami, które mogą występować w wielu kuchniach, zamiast patrzeć na cały komplet i charakter dania. To, co od razu rzuca się w oczy, to ilość białka i tłuszczu, obecność kilku rodzajów mięs i warzyw poddanych obróbce cieplnej, co jest znakiem rozpoznawczym śniadania angielskiego – ono ma po prostu „nakarmić” na pół dnia. W praktyce gastronomicznej takie śniadanie podaje się bardzo często w hotelach, które chcą obsługiwać międzynarodowych gości. Gdyby na talerzu były np. tylko sery, lekkie pieczywo i warzywa, można by rozważać śniadanie greckie lub wiedeńskie, ale ten zestaw jednoznacznie wskazuje na wersję angielską, zwłaszcza patrząc na obecność fasolki i smażonych dodatków. To bardzo ważny przykład pokazujący, jak znajomość detali pozwala uniknąć prostych pomyłek w praktyce zawodowej.