Podanie naleśników flambirowanych to zadanie, które wymaga od kelnera nie tylko pewnych umiejętności technicznych, ale też dobrej organizacji pracy przy stole gości. Właśnie dlatego serwis angielski jest tutaj najbardziej wskazany. Kluczowe jest to, że metoda angielska polega na przygotowywaniu wybranych dań bezpośrednio przy stoliku gościa – na specjalnym stoliku pomocniczym, tzw. gueridon. To daje kelnerowi możliwość efektownego przygotowania potrawy na oczach klienta, co zresztą robi ogromne wrażenie i podnosi prestiż restauracji. Z mojego doświadczenia wynika, że goście bardzo cenią sobie takie widowiskowe serwowanie – jest to dla nich atrakcja i pokaz profesjonalizmu obsługi. Standardy branżowe, zwłaszcza w gastronomii hotelowej i w restauracjach wyższej klasy, wręcz zalecają stosowanie serwisu angielskiego do dań flambirowanych, bo pozwala on na bezpieczną kontrolę procesu podpalania alkoholu i podania gotowych naleśników prosto z patelni na talerz gościa. Przy serwisie francuskim (nawet pełnym) kelner nie ma takiego bezpośredniego kontaktu z klientem podczas przygotowywania dania. Flambirowanie wymaga opanowania i precyzji – tu nie ma miejsca na improwizację. Moim zdaniem, kto choć raz widział dobrze zrobione flambirowanie przy stoliku, wie, jak duże wrażenie można tym zrobić i jak ważne jest wybranie właśnie tej metody obsługi. Warto też pamiętać, że w serwisie angielskim kelner musi umieć nie tylko dobrze obsłużyć sprzęt, ale też zadbać o bezpieczeństwo i komfort gości, co jest bardzo istotne przy pracy z ogniem i alkoholem.
Wybór serwisu przy podawaniu naleśników flambirowanych nie jest przypadkowy i opiera się na konkretnych zasadach techniki obsługi w gastronomii. Serwis francuski, zarówno uproszczony, jak i pełny, polega na tym, że kelner donosi gotowe dania bezpośrednio z kuchni lub przygotowuje je częściowo przy stoliku, ale bez czynności wymagających użycia otwartego ognia. Często spotykam się z przekonaniem, że serwis francuski, jako najbardziej „elegancki”, jest uniwersalnie najlepszy – jednak w praktyce nie sprawdza się on przy flambirowaniu, które wymaga pełnej kontroli kelnera i odpowiednich warunków technicznych przy stoliku, żeby zapewnić bezpieczeństwo i efektowność. Serwis amerykański natomiast to sposób, w którym dania są już całkowicie przygotowane w kuchni i tylko przenoszone do gościa – tutaj nie ma żadnej interakcji przy stole, więc nie ma możliwości wykonania widowiskowego flambirowania. Często błędnie uznaje się ten serwis za najwygodniejszy, ale moim zdaniem on całkiem pomija aspekt prezentacji i kontaktu z klientem, który jest kluczowy przy daniach takich jak naleśniki flambirowane. Czasem spotykam się też z myśleniem, że każda efektowna potrawa powinna być podana serwisem francuskim, bo to „najwyższy standard”, lecz tu liczy się technika i bezpieczeństwo. Typowym błędem jest też niewłaściwe kojarzenie nazw serwisów – na przykład sądzi się, że uproszczony francuski wystarczy, bo jest „bardziej praktyczny”, jednak bez sprzętu przy stole i pełnej kontroli kelnera o efektowne flambirowanie trudno. Serwis angielski umożliwia bezpieczne przygotowanie i podanie dań flambirowanych – kelner wykonuje całą procedurę przy specjalnym stoliku pomocniczym, co jest zgodne z wytycznymi branżowymi oraz oczekiwaniami najbardziej wymagających gości. To właśnie ta metoda pozwala osiągnąć pożądany efekt kulinarny i wizualny, bez kompromisów w zakresie bezpieczeństwa czy jakości obsługi.